Twoja wyszukiwarka

JACEK NAROŻNIAK
PARSZYWA PRYSZCZYCA
Wiedza i Życie nr 5/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 5/2001

Jeszcze nie uporaliśmy się z chorobą wściekłych krów, a tu - jak grom z jasnego nieba - spada na nas pryszczyca. W przeciwieństwie do gąbczastej encefalopatii, czyli BSE, pryszczyca stanowi jednak niewielkie zagrożenie dla człowieka.

Wirus pryszczycy atakuje zwierzęta parzystokopytne, szczególnie krowy, owce i świnie. Pryszczyca jest niezwykle zaraźliwą i trudną do opanowania chorobą. Co ciekawe, wywołuje ją jeden z najmniejszych znanych wirusów zwierzęcych. Wirus pryszczycy dostaje się do organizmu zwierzęcia najczęściej jedną z dwóch dróg - wdychanym powietrzem lub z karmą. Już nawet po 24 godzinach od zakażenia wnika do komórek błony śluzowej jamy gębowej i tam zaczyna się gwałtownie rozmnażać. W pysku tworzą się wtedy charakterystyczne pęcherze, zwane pierwotnymi. Każdy z nich to skupisko "młodych" wirusów, gotowych by atakować. Wkrótce, po dwóch, trzech dniach przenikają one do krwi i z nią docierają do racic. Tam znów wirusy się rozmnażają, przyczyniając się do powstawania tzw. pęcherzy wtórnych. Na tym etapie rozwoju choroby wirus pryszczycy znajduje się już w mleku, moczu, ślinie. W ślinie pojawia się on nawet jeszcze przed powstaniem pęcherzy wtórnych.

Chore zwierzęta bardzo cierpią. Pęcherze na racicach bolą i utrudniają chodzenie, powodują kulenie. Aby uniknąć bólu, zwierzęta często klękają. Drażnią je również liczne bąble umiejscowione na dziąsłach i wargach, dlatego czasami ślinią się i nieustannie mlaskają.

Pęcherze bardzo łatwo pękają, powodując powstawanie ran, przez które mogą przedostać się do organizmu chorobotwórcze bakterie. Takim zakażeniom sprzyjają złe warunki, w jakich mogą znajdować się zwierzęta. W brudnej, dawno nie zmienianej ściółce aż roi się od bakterii, które tylko czekają na taką okazję. Wtórne zakażenia bakteryjne racic prowadzą do martwicy i odpadania puszek rogowych.

Bardzo istotnym czynnikiem sprzyjającym szybkiemu rozprzestrzenianiu się choroby jest duże zagęszczenie zwierząt w fermach hodowlanych.

Leczenie pojedynczych przypadków pryszczycy nie jest zbyt kłopotliwe i przebiega szybko. Jednak choroba ta jest niezwykle zakaźna i nawet leczone zwierzęta rozsiewają zarazki. Błyskawicznie więc może dojść do wybuchu epidemii. Jeśli zachorują stada liczące setki lub tysiące sztuk, jakiekolwiek leczenie staje się niewykonalne. Dlatego też w przypadku wykrycia pryszczycy podejmuje się drastyczne kroki, by zahamować jej rozprzestrzenianie się. Obszar wokół ogniska choroby zostaje natychmiast odizolowany, a ruch ludzi i zwierząt ogranicza się do minimum. Zwierzęta chore oraz wszystkie podatne na pryszczycę, które mogły mieć kontakt z wirusem, zabija się, a ich ciała niszczy z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności. Z tego względu choroba ta stanowi głównie problem natury ekonomicznej - straty ponoszą hodowcy i producenci żywności.

Niezwykle zróżnicowany

Zaliczany do grupy picornavirus wirus pryszczycy występuje w dwóch podstawowych rodzajach: większy, mający 23 nm średnicy, i mniejszy, którego średnica nie przekracza 8 nm. Ale to nie wszystko. Naukowcy wyróżniają kilka typów wirusa pryszczycy, nazwanych krótko: A, O, C, SAT-1, SAT-2, SAT-3 Azja. Jakby tego było mało, w każdym z typów można wyróżnić jeszcze kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt podtypów. Tak wielkie zróżnicowanie niesie ogromną zmienność cech biologicznych wirusa pryszczycy, i co za tym idzie, utrudnia walkę z chorobą.

Jak niszczyć wirus?

Poza organizmem swego żywiciela wirus pryszczycy żyje bardzo krótko. Latem na słońcu ginie już po 24 godzinach. Ukryty w sianie lub w glebie potrafi przeżyć miesiąc, a w zimie nawet dwa miesiące. Paradoksalnie ten, wywołujący niezwykle groźne w skutkach epidemie, wirus jest bardzo mało odporny na działanie środków odkażających. Jedno- lub dwuprocentowy roztwór ługu sodowego zabija go nawet w kilka, kilkanaście minut. Równie skuteczne są roztwory kwasów i zasad. Wirus pryszczycy odporny jest natomiast na działanie alkoholu, eteru i chloroformu. Skutecznym środkiem pozbycia się zarazka pryszczycy z mleka lub mięsa jest ich obróbka termiczna. W temperaturze 60-64°C ginie on w ciągu pół godziny. Zwykłe zagotowanie mleka powoduje natychmiastowe i całkowite zniszczenie wszystkich wirusów pryszczycy, podobnie jak gotowanie lub pieczenie mięsa.

Sposób rozprzestrzeniania

Walkę z wirusem pryszczycy bardzo utrudnia jego łatwość rozprzestrzeniania się za pośrednictwem wiatru. Istnieje też wiele gatunków zwierząt (np. konie, psy i ptaki), które choć same są odporne na działanie zarazka pryszczycy, stają się jego biernymi nosicielami. Razem z nimi uśpiony wirus może wędrować z miejsca na miejsce, dopóki nie natrafi na właściwego żywiciela. Zdarza się, że nosicielami pryszczycy zostają owce lub krowy, które przebyły chorobę. Nosicielstwo w takich przypadkach może trwać nawet do dziewięciu miesięcy. Przez cały czas zwierzęta rozsiewają aktywne zarazki. Oczywiście roznosić chorobę mogą również dzikie zwierzęta parzystokopytne, takie jak sarny lub jelenie.Idealnym "środkiem transportu" dla wirusa pryszczycy jesteśmy my sami. Roznosimy go więc po świecie na własnych ubraniach, na kołach samochodów bądź na innych przedmiotach. Bardzo istotnym czynnikiem sprzyjającym szybkiemu rozprzestrzenianiu choroby jest duże zagęszczenie zwierząt w fermach hodowlanych.

Kosztowna epidemia

Prof. dr hab. Jerzy Kita, Kierownik Zakładu Epizootiologii Katedry Chorób Zakaźnych Mikrobiologii i Parazytologii, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie oraz dziekan Wydziału Medycyny Weterynaryjnej tejże uczelni.

Pryszczyca w niewielkim stopniu zagraża człowiekowi. Możemy co prawda zakazić się tym wirusem, jednak przebieg choroby jest bardzo łagodny. Jej objawy jeśli w ogóle wystąpią - to nieznaczne podniesienie temperatury ciała oraz pęcherze, które pojawiają się wokół ust i między palcami. Po krótkim czasie stosowania lekarstw objawy ustępują i choroba mija. Zresztą zakażenia u ludzi są sporadyczne ze zrozumiałych względów najczęściej ulegają im osoby mające częsty kontakt ze zwierzętami, a więc rolnicy i lekarze weterynarii.

Teoretycznie każdy z nas może zarazić się pryszczycą, spożywając mięso lub mleko od chorych krów czy owiec. To ryzyko naprawdę jest jednak niewielkie. Dlatego że ani mięso, ani mleko od krów, nie tylko chorych zwierząt, ale nawet podejrzanych o zakażenie, nie trafia na rynek. Ponadto mięso i mleko dopuszczone do obrotu poddawane są ścisłej kontroli weterynaryjnej.

Jeśli nie dojdzie do jakiś groźnych powikłań wskutek wtórnych zakażeń bakteryjnych, pryszczyca u dorosłych zwierząt nie prowadzi do śmierci. Przypadki śmiertelne dotyczą jedynie jagniąt i cieląt. Związane są ze zmianami zwyrodnieniowymi mięśnia sercowego.

Skoro choroba nie jest groźna dla ludzi, dlaczego poszczególne kraje podejmują tak radykalne kroki zapobiegające epidemii? Chodzi głównie o względy ekonomiczne. Wirus pryszczycy jest bardzo inwazyjny. Bardzo szybko może zaatakować całą populację podatnych na nią zwierząt. Łatwo sobie wyobrazić, jakie straty ponoszą rolnicy, zmuszeni do likwidacji wszystkich chorych krów lub świń lub nawet jeszcze zdrowych, ale zagrożonych chorobą. Ogromne straty ponosi również państwo, a to dlatego, iż komisja ekspertów z Unii Europejskiej natychmiast wydaje zakaz eksportu żywności z kraju, w którym stwierdzono pryszczycę. Straty ekonomiczne mogą być naprawdę ogromne. Przykładowo epidemia w Anglii w 1967 roku kosztowała ten kraj 130 mln dolarów i spowodowała likwidację niemal 30 tys. owiec.

Zabijanie chorych i bezpośrednio zagrożonych chorobą zwierząt jest z pewnością drastyczną metodą walki, jednak obecnie najskuteczniejszą. Dysponujemy wprawdzie szczepionką przeciw pryszczycy - i w Polsce była kiedyś stosowana - jednakże przy jej stosowaniu napotykamy pewien poważny problem.

Jak wiadomo, szczepienie polega na wprowadzeniu do organizmu niewielkiej liczby nieaktywnych wirusów. W ten sposób zmuszamy organizm do produkcji odpowiednich przeciwciał. Problem w tym, że nie potrafimy ze stuprocentową pewnością odróżnić przeciwciała powstające w wyniku szczepienia od tych wytwarzanych w odpowiedzi na zakażenie. Szczepienia chronią zwierzęta przed zachorowaniem, jednak mogą prowadzić do nosicielstwa wirusa. Komisja Weterynaryjna Unii Europejskiej uznaje kraj za wolny od pryszczycy wtedy, gdy w populacji zwierząt hodowlanych nie stwierdza się przeciwciał. Dlatego przyjęła ona strategię zwalczania choroby polegającą na eliminowaniu chorych zwierząt. Wszystkie kraje członkowskie i kandydujące do członkostwa - w tym Polska - zmuszone są do jej przestrzegania.