Twoja wyszukiwarka

MICHAŁ RÓŻYCZKA
GŁOWA DO GÓRY
Wiedza i Życie nr 5/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 5/2001

Niebo nad Polską w nocy z 1 na 2 maja o godz. 24:00 (te same gwiazdozbiory będą widoczne 15 maja o 23:00, 31 maja o 22:00 i 15 czerwca o 21:00).

Na mapce znajdują się gwiazdy jaśniejsze od 4.5 wielkości gwiazdowej (4.5m), schematycznie ukazana wstęga Drogi Mlecznej oraz najjaśniejsze mgławice, gromady gwiazdowe i galaktyki (umieszczone przy tych obiektach liczby bez oznaczeń literowych są numerami z katalogu NGC). Krzyżyk oznacza położenie Obiektu Miesiąca. Oznaczono ponadto znajdujące się na wieczornym niebie planety oraz kilka położeń Księżyca, który szybko przesuwa się na tle gwiazdozbiorów Zodiaku. Przystępując do obserwacji, trzeba obrócić mapkę w taki sposób, aby oznaczenie strony świata, ku której jesteśmy zwróceni, znalazło się na dole. Gwiazdy na dole mapki odpowiadają wówczas gwiazdom widocznym nad rzeczywistym horyzontem. W centrum mapki znajdują się gwiazdy świecące wprost nad naszymi głowami, czyli w zenicie. Zarówno Drogę Mleczną, jak i słabe gwiazdy widać jedynie przy dużej przejrzystości powietrza, z dala od świateł miejskich. Do zaobserwowania mgławic, gromad gwiazdowych i galaktyk potrzebna jest silna lornetka lub niewielki teleskop.

Gwiazdozbiory

Dokładnie na wschodzie widać już Altaira - najjaśniejszą gwiazdę Orła i jeden z trzech wierzchołków charakterystycznego Trójkąta Letniego (pozostałe dwa to Wega w Lutni i Deneb w Łabędziu). Nieco na północ od niego ujrzymy wczesnojesienny gwiazdozbiór Delfina, który ciepłej majowej nocy przydaje nieco melancholii. Tak, także i tegoroczne lato skończy się szybciej, niż byśmy sobie życzyli. Nie myślmy jednak o jesieni. Spójrzmy na południe, gdzie - jeśli nam szczęście dopisze - tuż nad horyzontem wypatrzymy gwiazdę Menkent, która znajduje się w najdalej na północ wysuniętej części gwiazdozbioru Centaura. Reszta tej rozległej i pięknej konstelacji jest u nas przez cały rok skryta pod horyzontem. A szkoda, bo właśnie tam świeci nasza najbliższa gwiazdowa sąsiadka - Centauri (znana także jako Toliman lub Rigil Kentaurus). Wysłany z niej impuls świetlny dotarłby na Ziemię po 4.3 roku. Aby ją zobaczyć, musielibyśmy wybrać się do Bombaju lub jeszcze dalej na południe. Może kiedyś?

Wędrówki planet

Merkury wyrusza z gwiazdozbioru Barana i w ciągu miesiąca przemierza cały gwiazdozbiór Byka, przy czym jego blask szybko maleje od -1.5m do +1.6m. Pierwszego maja zachodzi godzinę, zaś trzy tygodnie później dwie godziny po Słońcu. Maksymalną odległość od Słońca (22.5°) osiąga 22 maja nad ranem. 7 maja zbliża się na niespełna 4° do Saturna, zaś 16 maja - na niespełna 3° do Jowisza.

Wenus wędruje przez gwiazdozbiór Ryb, przez cały miesiąc wschodząc na ok. 1.5 godziny przed Słońcem i utrzymując jasność -4m.

Mars tkwi niemal nieruchomo w gwiazdozbiorze Strzelca, zwiększając w ciągu miesiąca swój blask ponaddwukrotnie (od -1.1m do -2.1m). Wschodzi przed północą, lecz najlepiej obserwować go nad ranem (o 4:00 na początku i o 3:00 na końcu miesiąca).

Jowisz i Saturn przez cały miesiąc przebywają w gwiazdozbiorze Byka. Utrzymują stałą jasność (odpowiednio -2.0m i +0.1m), lecz przesuwają się coraz bliżej Słońca i warunki ich obserwacji pogarszają się z dnia na dzień. W drugiej połowie maja Saturn jest już niewidoczny; w pierwszych dniach czerwca przestaje być widoczny także Jowisz.

Neptun i Uran wschodzą odpowiednio przed 2:00 i przed 3:00. Obie planety bawią w gwiazdozbiorze Koziorożca. Urana dojrzymy przez zwykłą lornetkę; Neptuna - przez lunetę lub niewielki teleskop.

Pluton wynurza się spod horyzontu przed 22:00. Można go dojrzeć w gwiazdozbiorze Wężownika przez teleskop o średnicy co najmniej 15 cm.

Śladem Księżyca

Drugiego maja o 2:00 nasz satelita przesunie się obok najjaśniejszej gwiazdy Lwa Regulusa. 11 maja, również o 2:00, spotka się z Marsem. 19 maja przed wschodem Słońca zaświeci w towarzystwie Wenus. Para ta będzie bardzo malownicza, lecz trudna do zaobserwowania z powodu bliskości horyzontu i jasnego tła nieba. Jeszcze bardziej malownicze (i - niestety - jeszcze trudniejsze do zaobserwowania) będzie spotkanie Księżyca tuż po nowiu z Jowiszem i Merkurym, do którego dojdzie 24 maja po zachodzie Słońca. Spróbujmy jednak zerknąć o 21:30 na północny zachód. A nuż się uda?

O czym warto wiedzieć

1 maja o godz. 24:00 czasu uniwersalnego zegar gwiazdowy w Greenwich wskazywał godzinę 14h 39m 54s.

OBIEKT MIESIĄCA - Kwazar 3C273

W 1959 roku brytyjskie Królewskie Towarzystwo Astronomiczne opublikowało trzeci z serii katalogów zawierających dane kosmicznych radioźródeł. Dziełu nadano tytuł "The Third Cambridge Catalogue of Radio Sources", który praktyczni astronomowie skrócili do 3C. Naszego dzisiejszego bohatera znajdziemy wśród opisanych w nim obiektów na pozycji nr 273.

W wielu przypadkach natura nowego radioźrodła pozostaje zagadkowa, dopóki nie uda się odnaleźć jego widzialnego ("optycznego") odpowiednika. Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych radioastronomowie nie umieli jeszcze dokładnie określać położenia odkrywanych przez siebie obiektów, toteż poszukiwania odpowiedników optycznych bywały nadzwyczaj mozolne. Niekiedy okazywało się, że źródłem fal radiowych jest obiekt od dawna już znany. Tak właśnie było w przypadku śladu po eksplozji supernowej, którą zaobserwowano w 1054 roku w gwiazdozbiorze Byka [patrz: "Obiekt Miesiąca", WiŻ nr 12/1998]. Jednak odnalezionych w 1960 roku odpowiedników dwóch silnych radioźródeł, 3C48 i 3C273, nie tylko uprzednio nie obserwowano, lecz nawet nie umiano ich przyporządkować do żadnej ze znanych już klas obiektów astronomicznych. Wyglądały jak zwykłe gwiazdy, ale nimi nie były. W widmach gwiazd widać ciemne prążki linii absorpcyjnych, pozostawionych przez pierwiastki chemiczne znajdujące się w gwiazdowych atmosferach. W widmach tajemniczych obiektów zamiast linii absorpcyjnych widniały jasne linie emisyjne, które w dodatku "nie pasowały" do żadnego ze znanych pierwiastków. Właśnie wtedy dla określenia owych obiektów zaczęto używać nazwy quasi-stellar radio source, której skrót (quasar) po spolszczeniu przybrał formę "kwazar". Wkrótce znaleziono dalsze kwazary, co jednak rozwiązania zagadki wcale nie przybliżyło. Przeciwnie, okazało się, że w całej grupie nie ma dwóch obiektów o takich samych lub choćby zbliżonych widmach!

Na właściwy trop wpadł dopiero w 1962 roku Maarten Schmidt, pochodzący z Holandii astronom amerykański, który pracował wtedy przy największym teleskopie świata w obserwatorium na Mount Palomar. Okazało się, że jasne prążki widma 3C273 odpowiadają poprzesuwanym liniom widmowym zwykłego wodoru. Aby owe przesunięcia objaśnić, trzeba było założyć, że 3C273 oddala się od Ziemi z prędkością prawie 50 tys. km/s. W rozszerzającym się Wszechświecie, w którym prędkość oddalania się obiektu rośnie proporcjonalnie do odległości dzielącej go od obserwatora, 50 tys. km/s odpowiada 2 mld lat świetlnych. Kolejne kwazary "rozszyfrowane" w ten sam sposób przez Schmidta (3C48 i 3C147) oddalały się od nas jeszcze szybciej, co oczywiście oznaczało, że znajdują się jeszcze dalej.

Gdy tylko rozwiązano jedną zagadkę, pojawiła się druga. 3C273 jest obiektem ok. 13 wielkości gwiazdowej (jego blask zmienia się nieregularnie w granicach 13.2m-12m). Gdyby go przysunąć do nas na odległość 30 lat świetlnych, świeciłby na naszym niebie tak jasno, jak Słońce w południe. Obiekt ten emituje w ciągu sekundy tyle energii (tj. rozwija taką samą moc) co dwa biliony (2Ą1012) zwykłych gwiazd, a więc znacznie więcej niż duża galaktyka. Przez długie lata nikt nie umiał objaśnić tej niezwykłej wydajności. Dziś wiemy już, że energia emitowana przez kwazar jest wyzwalana podczas opadania materii na olbrzymią czarną dziurę, której masa może sięgać nawet miliarda mas Słońca. Czterdzieści lat temu konfuzja astrofizyków była jednak tak głęboka, że wielu z nich uważało, iż zwykły związek między prędkością, odległością i przesunięciem linii widmowych do kwazarów po prostu się nie stosuje (tzn. że obiekty te wyłamują się z zależności rządzących rozszerzaniem się Wszechświata). Dziś nikt już nie wątpi ani w odległości kwazarów, ani w ich olbrzymie jasności; ciągle jednak obiekty te należą do najbardziej zagadkowych w całym Wszechświecie. Nie będzie więc przesady w stwierdzeniu, że to właśnie 3C273 otworzył gruby i ciągle daleki od zamknięcia rozdział astrofizyki. Dla miłośników obserwacji astronomicznych ten niezwykły obiekt powinien być interesujący z jeszcze jednego względu, wyznacza bowiem granicę zasięgu sporego teleskopu amatorskiego. Dalej niż na 2 mld lat świetlnych mogą zajrzeć w głąb kosmosu tylko nieliczni...