Twoja wyszukiwarka

KRZYSZTOF SZYMBORSKI
SYGNAŁY - Z PRZYMRUŻENIEM OKA
Wiedza i Życie nr 6/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/2001

Plotkowanie pomaga

Specjalistka od psychologii pracy, Kathryn Waddington z London City University, na niedawnej konferencji Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego w Winchester ogłosiła wyniki swoich badań, które świadczą o zbawiennej roli plotkarstwa dla rozładowania napięć i stresów wywołanych pobytem w miejscu pracy. Jej zdaniem dyskretne osoby o spokojnym usposobieniu, które nikogo nie obgadują, nadają się najlepiej do pracy na stanowiskach nie wymagających oddziaływania z innymi ludźmi. Mogą na przykład być kierowcami ciężarówek lub obsługiwać ciężki (i hałaśliwy) sprzęt. W normalnym biurze potrzebni są ludzie, których szczerze interesuje los bliźnich.

O kurczę!

Zwykle taki okrzyk wydają dobrze wychowani ludzie w momencie, gdy uświadamiają sobie, że popełnili fatalny błąd. Ponieważ wszelkie nasze odruchy mają swe siedlisko w mózgu, uczeni postanowili odkryć, czy istnieje w nim wyspecjalizowany rejon zajmujący się odkrywaniem pomyłek. Jak wskazują badania na małpach makakach, przeprowadzone przez zespół profesora Jeffreya Schalla z Centrum Badania Wzroku w Vanderbilt University, takie centrum w mózgu istnieje i znajduje się w czołowej jego części zwanej "dodatkowym polem ocznym". Nie wiadomo, czy rozmiary pola zwiększają się w miarę, jak popełniamy coraz więcej pomyłek.

Sposób na krwiopijców

Od dawna znany jest fakt, że czosnek stanowi skuteczną ochronę przed wampirami. Ponieważ jednak prawdopodobieństwo ataku wampira jest stosunkowo małe, większe znaczenie praktyczne ma to, że - jak odkryła grupa szwedzkich badaczy - czosnek działa także odstręczająco na inny rodzaj krwiopijców, a mianowicie na kleszcze. Ponieważ kleszcze są nośnikami groźnych chorób, popularność czosnku powinna wzrosnąć. Nie tylko w Lubartowie, gdzie - jak śpiewa Rosiewicz - "wszyscy chętnie lubią czosnek".

Niewiele brakowało

Prawdopodobieństwo śmierci z powodu trafienia planetoidą wynosi - jak twierdzi Financial Times - ponoć jeden do 25 tys., czyli jest większe niż groźba utraty życia w wypadku samolotowym. Jedno celne trafienie Ziemi przez niewielki nawet obiekt astronomiczny może jednak spowodować znaczną korekcję tych oszacowań. W czasie ostatnich świąt Bożego Narodzenia wydarzyła się właśnie taka sposobność, planetoida o średnicy 50 m przemknęła bowiem zaledwie (w astronomicznej skali) 769 900 km od naszej planety. Jej zderzenie z Ziemią miałoby efekt porównywalny z incydentem w rejonie Podkamiennej Tunguzkiej, który nastąpił w 1908 roku. Mogła jednak trafić na przykład w Nowy Jork...

Smak nabyty w łonie

Matki często twierdzą, że ich dzieci rodzą się obdarzone upodobaniem do przysmaków, którymi same delektowały się w okresie ciąży. Jak twierdzą uczeni - mają one słuszność.Benoit Schaal i jego koledzy z Europejskiego Centrum Badania Smaku w Dijon we Francji porównali smak dzieci, których matki jadły anyżek (Pimpinella anisum) z tymi, które tego nie czyniły. Odkryli, że istotnie - skłonność ta jest przekazywana potomstwu. Czteroletnie noworodki matek stroniących w czasie ciąży od anyżku odwracały się z obrzydzeniem, gdy im podstawiono pod nos ten aromatyczny zapach. W przeciwieństwie do dzieci anyżkolubnych matek, które się błogo uśmiechały.

Inteligencja ma swą cenę

Myszy o zwiększonej inteligencji, które zostały stworzone w Szkole Medycznej Washington University drogą genetycznej inżynierii przez profesora Min Zhuo, cierpią - jak się okazuje - z powodu swych wyjątkowych uzdolnień. Ostatnie badania dowodzą, że wykazują one szczególną wrażliwość na ból. Niektórzy badacze nie są jednak pewni, czy rzeczywiście bardziej je boli, czy też - wykorzystując swoją inteligencję - lepiej udają obolałe.

Natura górą

Okazuje się, że nawet w dziedzinie produkcji włókien optycznych, które mają zrewolucjonizować łączność, ciągle pozostajemy w tyle za naturą. Jak donosi Ross McPhedran z University of Sydney w Australii, ciało badanego przezeń organizmu zwanego morską myszą (Aphrodita aculeata) pokryte jest wypustkami o optycznych własnościach światłowodowych, niedościgłych przez ludzką technikę. Pozwalają one Aphrodycie świecić tanim kosztem w rozmaitych kolorach. Może z czasem te zwierzęta staną się naturalną atrakcją wytwornych salonów.

Tylko w Kalifornii...

Pracownicy rady miejskiej San Francisco otrzymają nowe przywileje. Z chwilą podpisania przez mera miasta Willie Browna nowego kontraktu ich ubezpieczenie pokrywać będzie operację zmiany płci.

Kawa szkodzi...

Brytyjski badacz David Lewis pozbawił właśnie miłośników kawy ostatniego pretekstu usprawiedliwiającego ich nałóg. Twierdzą oni (ja też do nich należę), że picie kawy pomaga w zmaganiach z sennością, a zatem może też zwiększać wydajność pracy. Okazuje się, że jest to mit. Jak dowiódł Lewis, Brytyjczycy, którzy wypijają w pracy trzy lub więcej kubków kawy dziennie, nie tylko muszą co chwila odwiedzać toaletę (co już obniża wydajność), ale z powodu moczopędności kawy ulegają odwodnieniu, które obniża ich energię.

...ale woda nie pomaga

Picie wody jako remedium na tę dolegliwość nie zawsze jest jednak skuteczne. Jak doniósł niedawno New Scientist, popijanie zimnej wody obniża w pewnych okolicznościach sprawność umysłu. Wniosek ten oparty został na obserwacji ludzi uczestniczących w telewizyjnym turnieju "Kto chce być milionerem?", którzy sięgali po szklankę, nawet kiedy nie czuli prawdziwego pragnienia, ale by uspokoić nerwy. Zaraz potem zwykle odpadali z gry.

Paznokcie na sprzedaż

Shridhar Chillal, zamieszkujący w mieście Pune w pobliżu Bombaju, jest oficjalnym, zarejestrowanym w Księdze Rekordów Guinnessa, rekordzistą świata w konkurencji długości paznokci u rąk. Najdłuższy z nich, na kciuku, jest spiralą o długości 1.46 m. Zaczął je hodować na lewej ręce w 1952 roku, kiedy miał 14 lat i od tego czasu nie używał swej lewej ręki, co spowodowało (przedziwne są zagadki natury) utratę słuchu w jego prawym uchu. Teraz, gdy już dopiął swego, postanowił uwolnić się od bolesnego ciężaru, sprzedając swe paznokcie "na pniu" drogą licytacji. Ma nadzieję uzyskać za cały komplet co najmniej 200 000 dolarów. Czekamy na finalizację transakcji.

Pingwiny jak marynarze

Pingwiny, przemieszczając się po lądzie, kołyszą się z boku na bok przy każdym kroku. Ten osobliwy chód od dawna intrygował uczonych, którzy wreszcie ustalili, że pingwiny poruszają się w ten sposób z dobrze naukowo uzasadnionego powodu. Jak wykazał badacz z Berkeley Timothy Griffin, przy ich krótkich, przystosowanych do pływania nogach taki kołyszący krok jest najbardziej ekonomiczny. Pingwiny najwyraźniej wiedziały o tym od dawna.