Twoja wyszukiwarka

MICHAŁ RÓŻYCZKA
SYGNAŁY - WIELKI WYBUCH DO LAMUSA?
Wiedza i Życie nr 6/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/2001

Zderzenia płaskich wszechświatów - rewolucja w kosmologii czy przedwczesny entuzjazm mediów?

W połowie kwietnia tygodnik New Scientist przedstawił nową, atrakcyjną wizję początku Wszechświata. Jej autorzy przyjmują, że to, co uważamy za Wszechświat, jest tylko jednym z wielu (być może nieskończenie wielu) podobnych tworów rozmieszczonych w wielowymiarowej (najprawdopodobniej dziesięciowymiarowej) "hiperświatowej" przestrzeni. W teorii superstrun, którą najlepsi współcześni teoretycy rozwijają w nadziei na rozwikłanie problemów fizyki cząstek elementarnych, owe twory noszą nazwę bran (skrót od ang. membrane - membrana). Gdyby hipotetyczny "hiperświat" był nie dziesięcio-, lecz tylko trójwymiarowy, moglibyśmy wyobrażać sobie brany jako rozciągnięte w nim płaskie lub zakrzywione powierzchnie.

Teoria przewiduje, że brany mogą przesuwać się względem siebie, a nawet się zderzać. Gdy dojdzie do takiej kolizji, z natury niemal pusta brana wypełnia się gorącą mieszaniną cząstek elementarnych i "od wewnątrz" wygląda tak samo jak młody Wszechświat według klasycznej teorii Wielkiego Wybuchu. Podobnie też ewoluuje. Jakie więc zyski przynosi koncepcja bran? Przynajmniej na razie niewielkie. Według jednego z jej autorów, Paula Steinhardta z Princeton University, należy ją traktować wyłącznie jako alternatywę dla tzw. hipotezy inflacji, uzupełniającej teorię Wielkiego Wybuchu (zakłada ona, że bezpośrednio po Wielkim Wybuchu Wszechświat rozdął się błyskawicznie, dzięki czemu jego dostępna obserwacjom część jest dziś niemal idealnie płaska). Okazuje się bowiem, że tak samo wyglądający młody Wszechświat mógł powstać wskutek Wielkiego Wybuchu i inflacji lub zderzenia bran. Która z tych czysto teoretycznych opcji jest bliższa drodze rzeczywiście przebytej przez Wszechświat nie wiemy i najprawdopodobniej jeszcze długo nie będziemy wiedzieć.

"Dotychczasowe hipotezy mają mocną podbudowę teoretyczną, którą sprawdzano przez dwadzieścia lat. Nasza koncepcja opiera się na nie popartych dowodami pomysłach zaczerpniętych z ciągle jeszcze niedokończonej teorii superstrun. Doceniając entuzjazm i zainteresowanie, z jakimi ją przyjęto, sugerowalibyśmy, by z jej rozpowszechnianiem poczekać na dokładniejsze opracowania, które umożliwią jej rzetelną ocenę." Te słowa Steinhardta dedykuję polskim dziennikarzom, którzy obwieszczając rewolucję w kosmologii, złożyli do grobu teorię Wielkiego Wybuchu. A przecież nauce nie trzeba "dorabiać" sensacji we właściwym momencie zadba o nią sama.

New Scientist nr 2286/2001