Twoja wyszukiwarka

EWA KOŁODZIEJAK-NIECKUŁA
SYGNAŁY - ZAPACH W CENIE
Wiedza i Życie nr 6/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/2001

Czy w przyszłości zamiast połykać pigułkę postawimy na stole wazon z bukietem specjalnie dobranych wonnych kwiatów?

Aromaterapia ma obecnie wielu zwolenników i dość kruche naukowe podstawy. Możemy się tylko domyślać, że pewne zapachy wpływają na kondycję naszego organizmu. Rola różnych aromatów została lepiej poznana w świecie roślin, które pachną, by odstraszyć szkodniki, przywabić owady zapylające i... porozumieć się między sobą. Kwiaty zdobiące nasze domy są efektem dość szczególnej selekcji, w której liczyły się kolor, wielkość i trwałość, zapach zaś traktowany był jak cecha drugorzędna. W ten sposób po latach hodowlanych wysiłków róże, chryzantemy czy goździki straciły większość genów odpowiedzialnych za zapach. Większość naszych ogrodowych kwiatów pachnie słabiej niż ich dzicy pobratymcy. Prof. Natalia Dudareva z Purdue University w USA prowadzi badania nad genetycznymi mechanizmami powstawania lotnych olejków, które parując, nadają roślinom zapach. Różnorodność tych związków (ok. 1000) i ich naturalnie występujących wonnych kombinacji jest przeogromna. Storczyki wytwarzają np. blisko 100 różnych związków lotnych, natomiast lwia paszcza tylko siedem.

Pomimo że składniki zapachowe zostały już dość dobrze poznane, to badania nad genami odpowiedzialnymi za ich powstawanie dopiero się rozpoczynają. Jak podał niedawo tygodnik Science, Dudareva i współpracujący z nią naukowcy wyizolowali pięć takich genów. Cztery dostarczyła dziko rosnąca na terenie Kalifornii, silnie pachnąca dzierotka (Clarkia breweri) i jeden lwia paszcza, która zachowała swój zapach tylko dzięki temu, że hodowcy prawie przy niej nie manipulowali. Naukowcy z co najmniej dwóch ośrodków (holenderskiego Plant Research International i izraelskiego Hebrew University) mogliby odtwarzać zapachy kwiatów, stosując inżynierię genetyczną. Na razie nie ma popytu na takie usługi hodowcy nie interesują się nowymi możliwościami. Prof. Dudareva ma jednak nadzieję, że znów zapanuje moda na pachnące ogrody. Może wówczas naukowcy będą przywracać kwiatom nie tylko dawne wonie, ale także wzbogacać je w zapachy o leczniczej mocy.

Science nr 5506/2001