Twoja wyszukiwarka

WIESŁAW B. PIETRZAK
CYFROWI WOJOWNICY
Wiedza i Życie nr 6/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/2001

Żołnierz coraz bardziej przypomina dziś postacie z filmów fantastycznonaukowych. "Inteligentne hełmy", nigdy nie chybiająca broń i inne podobne gadżety to już rzeczywistość.

Współczesny sprzęt wojskowy to nie tylko siła ognia, ale coraz częściej również inteliencja rodem z filmów fantastycznonaukowych. Dzieje się tak za sprawą mnóstwa układów scalonych ukrytych we wnętrzach czołgów, okrętów, samolotów czy pocisków. Dotychczas pod tym względem od innych formacji zbrojnych odstawała jedynie piechota. Jednak i tu "idzie nowe", a zwiastunem zmian są ekspeymentalne oddziały iechoty amerykańskiej.

Projekt "Force XXI" ma dostosować amerykańskie wojska do wymagań pola bitwy XXI wieku. Jego koordynator - gen. Gordon R. Sullivan - mówi, że bitwy naszego stulecia wygra nie ten, kto będzie posiadał więcej dział, ale ten, kto przejmie kontrolę nad przepływem informacji. Pod koniec 1991 roku rozpoczęto podprogram, który miał dostosować wyposażenie i szkolenie żołnierzy piechoty do współczesnego pola walki. Zrewolucjonizował on metody szkolenia, działania i dowodzenia oddziałami piechoty głównie za sprawą wprowadzenia techniki cyfrowej do każdego z tych etapów. Żołnierzy tych formacji określa się mianem "wojowników lądowych" (ang. land warriors).

Wirtualne pole bitwy

Pierwsze widoczne zmiany dotyczą szkolenia żołnierzy. Ćwiczą oni w specjalnie skonstruowanych trenażerach, które odwzorowują pole walki. Żołnierz znajduje się przed ekranem przedstawiającym teren działań. Dzięki temu, nie ruszając się z własnej jednostki, może przećwiczyć akcję planowaną w dowolnym zakątku świata. Może to być odbicie Ambasady Amerykańskiej w Teheranie, zdobywanie bunkra Saddama Husajna lub atak na siedzibę narkotykowego barona w dżungli południowoamerykańskiej.

Każdy ruch głową w poziomie lub pionie przekładany jest na ruch obrazu. Broń wyposażona jest w czujnik, który przekazuje do komputera prowadzącego rozgrywkę tor lotu "pocisków". Trafiony przeciwnik pada na ziemię, a pojazd efektownie wybucha. Czujniki na mundurze ćwiczącego informują go, czy jest widoczny dla wroga.

W takiej walce może brać udział kilku żołnierzy. Cały przebieg potyczki jest rejestrowany i może być później przeglądany z dowolnej perspektywy. Po oswojeniu się z nowym sprzętem dalsze gry wojenne prowadzone są na poligonie, gdzie kilkunastoosobowe oddziały walczą przeciwko sobie. Na ich mundurach i hełmach mocowane są czujniki po naciśnięciu spustu karabin "strzela" wiązką laserową, a czujniki informują, czy cel został trafiony. Oprogramowanie odróżnia strzał śmiertelny od postrzału, po którym żołnierz może jeszcze walczyć. Dzięki temu ćwiczenia są bardziej realistyczne.

Pierwsza generacja

Na początku przenośnym zestawem dla cyfrowych formacji był indywidualny system łącznościowo-nawigacyjny (DSSU - Dismounted Soldier System Unit). Najważniejsze jego elementy to mały ekran wyświetlający przed oczami żołnierza dwuwymiarowy obraz sytuacji taktycznej i podręczne radio, informujące nie tylko o tym co się dzieje w najbliższej okolicy cyfrowego wojownika, ale na całym polu bitwy. Dzięki temu każdy żołnierz znał swoją dokładną pozycję względem reszty towarzyszy broni i najbliższego przeciwnika oraz rozmieszczenie wszystkich oddziałów. Pozostałymi elementami tego systemu były: ekran dotykowy z pisakiem do zaznaczania pozycji i zintegrowaną klawiaturą, antena i bateria.

Kłopoty sprawiał sposób prezentacji danych. Pierwsze próby prowadzono z goglami, na których wyświetlane były potrzebne dane przez nakładanie na obraz rzeczywisty (rozwiązanie stosowane z powodzeniem przez lotnictwo). Jednak nie zdało to egzaminu uwaga żołnierzy była rozpraszana przez jaskrawe, ruchome symbole. Nie sprawdził się również płaski wyświetlacz umocowany na udzie żołnierza. W końcu najlepszym rozwiązaniem okazał się mały ekran nahełmowy z pojedynczym okularem.

Początkowo nie brakowało przeciwników rewolucji cyfrowej w piechocie. Jednak zostali oni przekonani wkrótce po zakończeniu "Pustynnej Burzy". Weterani tej wojny ze 101 Dywizji Powietrzno-Desantowej wzięli udział w manewrach przeciwko plutonowi lądowych wojowników bez doświadczenia bojowego, którzy mieli za sobą tylko półroczne szkolenie w symulatorach i byli wyposażeni w DSSU. "Cyfracy" wygrali bezapelacyjnie. Po tym sukcesie rozpoczęto na szerszą skalę próby skomputeryzowania piechoty. Pierwszą w pełni cyfrową jednostką została 4 Dywizja Piechoty z Fort Hood. Manewry o kryptonimie "Lantica", w których dywizja zmierzyła się z przeciwnikiem atakującym kraje o swojsko brzmiących nazwach Baltica i Vistula, wykazały osiągnięcie wysokiej sprawności bojowej.

Mimo wielu zalet system ten miał jedną ogromną wadę jego ciężar przekraczał 50 kg (sama bateria ważyła około 20 kg). Jeśli dodamy do tego resztę ekwipunku żołnierza, zrozumiemy, że samo noszenie takiego obciążenia jest wyczerpujące, nie mówiąc o prowadzeniu walki. Dlatego zaprojektowano system następnej generacji.

Land Warrior

Land Warrior ma zwiększyć skuteczność bojową i zdolność przetrwania żoł-nierzy na polu walki. Nie chodzi tylko o cyfrowy system komunikacji, nawigacji i ulepszenie broni. Program obejmuje także całe wyposażenie, którego potrzebuje żołnierz w czasie walki.

Rewolucyjną zmianą w nowym zestawie jest to, że był on od początku projektowany jako wyposażenie indywidualne żołnierza piechoty. Jest więc lżejszy i prosty w obsłudze. Broń wraz z wyposażeniem nawigacyjnym i łącznościowym została połączona w jeden system. Baterię i część elektroniki (razem 8 kg) umieszczono w kamizelce kuloodpornej. Resztę układów cyfrowych rozdzielono między hełm a broń osobistą. Zestaw waży razem z pozostałym ekwipunkiem 42 kg.

Land Warrior produkowany jest od początku jako system modułowy, można więc go szybko dostosować do indywidualnych potrzeb. Ten zestaw zawiera także wyświetlacz zamocowany na hełmie. Może on pokazać mapę z naniesioną pozycją żołnierza, przesłaną z satelity GPS, oraz pozycje innych jednostek własnych i obcych. Może prezentować informacje nie tylko z centrum dowodzenia, ale również z rozpoznania lotniczego i satelitarnego. Prócz danych o sytuacji taktycznej tą drogą żołnierz otrzymuje także informacje dotyczące funkcjonowania całego systemu.

Broń

Integralną częścią systemu Land Warrior jest skonstruowany przez firmę Alliant Techsystems dwulufowy karabinek bojowy o roboczej nazwie OICW (ramka na s. 15). Strzela on klasyczną amunicją karabinową kaliber 5.56 mm i granatami burzącymi kaliber 30 mm. Z całym wyposażeniem (cyfrowa kamera, dalmierz, granatnik) waży 5 kg, natomiast obecnie używany karabinek M16 z całym osprzętem - 7 kg. Ponadto do M16 trzeba osobno montować kamerę i granatnik. Trwają testy nowej broni, a jej wprowadzenie do uzbrojenia jest przewidziane na 2004 rok.

Umieszczona na broni kamera, zaprojektowana specjalnie dla tego systemu, przesyła obraz wprost do monokularu. Wystarczy wysunąć tylko broń zza osłony, by bez narażania się na trafienie wycelować do wroga. W zależności od potrzeb pracuje ona w trybie dziennym, termo- lub noktowizyjnym. Ponieważ indywidualny system łączności umożliwia wymianę danych, obraz z kamery może być przesłany do dowództwa. Podobne rozwiązanie wykorzystano już w czasie amerykańskiej interwencji na Haiti, gdzie żołnierze mieli minikamery przymocowane do hełmów. Obraz z nich wędrował najpierw do miejscowego dowództwa, a stamtąd linią telefoniczną do Fort Montmouth. Tam selekcjonowano zdjęcia i przesyłano je do Waszyngtonu. Po 11 minutach od zarejestrowania obrazu na Haiti na biurkach strategów lądowały gotowe zdjęcia.

Jeżeli wróg jest poza zasięgiem broni ręcznej, żołnierz celuje do niego, a komputer systemu określa współrzędne i przekazuje je do dowództwa. Dzięki temu inne formacje - artyleria czy lotnictwo - mogą zlikwidować cel. Land Warrior umożliwia też zwalczanie celów ukrytych przed wzrokiem żołnierza dzięki nałożeniu na obraz z kamery danych ze źródeł wywiadowczych. Żołnierz celuje do przeszkody, za którą z samolotu dostrzeżono wroga, wybiera rodzaj broni (karabin lub granatnik) i strzela. Przy wyborze granatnika musi tylko zdecydować, kiedy ma nastąpić wybuch - nad celem, po uderzeniu w przeszkodę czy po jej przebiciu. Następnie laserowy dalmierz określa odległość i ustawia odpowiedni czas wybuchu granatu. Żołnierz tylko naciska spust.

Hełm chroni przed bezpośrednim strzałem z broni kaliber 9 mm, a jego wnętrze lepiej łagodzi uderzenia. Kształt kasku został zmieniony tak, by nie ocierał się o kołnierz kamizelki podczas poruszania głową i nie zasłaniał widoku po bokach. Ulepszona kamizelka kuloodporna zatrzymuje pociski kaliber 7.62 mm, a gogle chronią oczy przed odłamkami i oślepieniem laserem.

Land Warrior w obecnej wersji zapewnia skuteczne maskowanie także przed sprzętem termowizyjnym. Mundury polowe nasączone są środkiem owadobójczym o długotrwałym działaniu.

Puste przestrzenie wewnątrz komputera są wypełnione żelem, który absorbuje wstrząsy i jednocześnie chłodzi. W rzeczywistości żołnierz ma dwa niewielkie komputery. Ten, którym on się posługuje, wyposażono w uproszczoną wersję systemu Microsoft Windows 2000, natomiast drugi zarządza całym systemem osobistym i służy do natychmiastowej aktywacji systemu Windows 2000 ze stanu spoczynku (jakakolwiek zwłoka czasowa jest niedopuszczalna). Również powłoka intranetu (sieciowy system wymiany danych) jest dziełem Microsoftu. Bateria zasilająca komputer ma wygląd woreczka, waży 1.1 kg i zapewnia pracę urządzenia przez 12 godzin. Po trafieniu przez pocisk będzie nadal pracować, a jej zawartość nie jest szkodliwa dla środowiska, więc po zużyciu można ją po prostu wyrzucić. Może też służyć jako worek na łuski.

Całe wyposażenie wchodzące w skład Land Warrior potrzebne na współczesnym polu walki (od skarpet i bielizny przez pakiety żywnościowe i maskujące, po broń i amunicję) waży 42 kg, natomiast sam system walki 19 kg (w poprzedniej wersji - 29.5 kg).

Cena nowej broni jest porównywalna z ceną 20 sztuk M6 (10-12 tys. dolarów). Toczy się też dyskusja o sposób porozumiewania się z systemem. Miniaturowa klawiatura przegrała z kretesem, rozwiązania zaś szukano między touchpadem (płytka dotykowa stosowana w komputerach przenośnych, zwana niekiedy gładzikiem) a sterowaniem głosem, które ostatecznie wybrano.

W 1999 roku 5 tys. sztuk zestawów Land Warrior trafiło do 82 Dywizji Powietrzno-Desantowej z Fort Bragg, a doświadczenia z ich użytkowania będą pomocne w dalszym doskonaleniu tego systemu.

Mundur przyszłości

Prace nad źródłami zasilania przeszły taką ewolucję, że niebawem będzie można zasilać osobisty system klimatyzacyjny żołnierza. Następne wersje Land Warrior pozwolą na kontrolę środowiska, w którym przebywają żołnierze - będą regulować temperaturę wewnątrz nowego uniformu bojowego i chronić przed skażeniem chemicznym i biologicznym.

Planuje się, że system Land Warrior drugiej generacji będzie powszechnie używany w amerykańskiej armii w 2003 roku. Będzie on zminiaturyzowany, a więc i odchudzony. Poszczególne moduły radiostacja, komputer, modem, moduł odpowiedzialny za rozpoznawanie komend głosowych) będą przypominać dzisiejsze karty kredytowe. Modułów ma być więcej i będą one dobierane w zależności od rodzaju zadania bojowego. Mimo zmniejszenia wagi nowego systemu, wzrośnie waga hełmu i to o 0.5 kg, ponieważ zostaną na nim zainstalowane czujniki akustyczne, które będą informować żołnierza, skąd padają strzały i z jakiej broni.

Laserowy dalmierz będzie współpracować z układem identyfikacji żołnierza, produkowanym przez Motorolę. Będzie on odpowiedzialny za rozpoznanie celu. Komputer osobisty żołnierza namierzonego przez celownik laserowy, po otrzymaniu informacji z czujników, wyśle drogą radiową kod identyfikacyjny, który trafi do centralnego komputera, a ten poinformuje celującego żołnierza, czy mierzy do swojego czy do nieprzyjaciela.

Komputer osobisty określi też na podstawie obrazu w podczerwieni, otrzymanego z kamery, prawdopodobne miejsce występowania min. Natomiast czujniki znajdujące się na uniformie będą badać skład powietrza w poszukiwaniu cząsteczek toksycznych substancji i informować o konieczności założenia maski lub stroju ochronnego. Wszystkie te dane będą wysyłane do komputera centralnego, a ten przekaże odpowiednie dane do jednostek przebywających w zagrożonym rejonie.

Osobisty zestaw medyczny będzie kontrolować 5 najważniejszych funkcji życiowych żołnierza, dzięki temu pomoc medyczna będzie wysyłana zawsze w pierwszej kolejności do najbardziej potrzebujących. Nie trzeba chyba dodawać, że pozycja rannego będzie znana dzięki GPS. Amerykańska armia oczekuje, że pierwsza jednostka (pułk piechoty lub brygada) w pełni wyekwipowana we wszystkie elementy nowego systemu będzie gotowa do działań w 2004 roku.

Koszty

Całkowite koszty przeobrażenia piechoty amerykańskiej w cyfrowych wojowników szacuje się na 3 mld dolarów. Obecnie cena jednego zestawu Land Warrior wynosi 40 tys. dolarów, ale przy masowej produkcji ma zmniejszyć się o połowę. W 2010 roku USA zamierzają wyposażyć weń 34 tys. żołnierzy.