Twoja wyszukiwarka

MARCIN SIELEZNIEW
POLSKIE KOLIBRY
Wiedza i Życie nr 6/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/2001

Pragnę się podzielić pewną przygodą z wakacji. W czerwcu zauważyłem koło Przemyśla niewielkiego ptaszka, który niezwykle precyzyjnie wyjadał małym dziobkiem nektar z kwiatów. Kolega powiedział, że to koliber, którego "przywiało" do Polski. Ale czy kolibry mają czułki? Jakub Szczepański

Co pewien czas pojawiają się pogłoski o występowaniu w naszym kraju kolibrów. Jest to o tyle niezwykłe, że ptaki te zamieszkują strefy tropikalne i podzwrotnikowe obu Ameryk. Po dokładniejszym przyjrzeniu się tym doniesieniom okazuje się, że bohaterami obserwacji są... ćmy. Machają one skrzydłami kilka tysięcy razy na minutę i potrafią zawisać nieruchomo w powietrzu. Stąd wywodzi się nazwa całej rodziny - zawisaki (Sphingidae). Opisywany przez czytelnika "koliber" to często spotykany w całej Polsce fruczak gołąbek (Macroglossum stellatarum), niezbyt duży krępy owad, którego przednie skrzydła o rozpiętości 4-5 cm są szaro ubarwione, tylne zaś rdzawo (zdjęcie powyżej). Te ćmy są brane za kolibry ze względu na szybki lot i umiejętność zatrzymywania się nad kwiatami. Nektar pobierają za pomocą długiej ssawki (trąbki), która w spoczynku pozostaje zwinięta. Przystanki nad roślinami trwają bardzo krótko fruczak może w ciągu pięciu minut odwiedzić nawet 100 kwiatów.

Nie tylko zachowanie, ale również wygląd tej ćmy jest nieco ptasi. Odwłok, na którym po bokach znajdują się czarne i białe plamki, zakończony jest wachlarzem przypominającym pióra. W rzeczywistości są to pęczki wydłużonych łusek, spełniające funkcje sterów i stabilizatorów. Gołąbki są aktywne w dzień. Poszukują pokarmu w pełnym słońcu, a także w czasie deszczu.

Podobnie jak inne zawisaki fruczak gołąbek przed lotem musi odpowiednio rozgrzać mięśnie. W tym celu wprawia skrzydła w drgania, dopóki temperatura tułowia nie osiągnie 38°C. Jest to przykład wewnętrznej produkcji ciepła (endotermii) - zjawisko wyjątkowe u zwierząt zmiennocieplnych.

Fruczaki pochodzą z południowej Europy, północnej Afryki, Azji i Japonii. Co roku część motyli przelatuje przez Alpy i późną wiosną dociera do Europy Środkowej. W Polsce prawdopodobnie wszystkie osobniki spotykane od maja do lipca są gośćmi z zagranicy. Drugie pokolenie - już "rodzimego chowu" - można obserwować od sierpnia do października. Nie jest jasne, jaka część przedstawicieli tej drugiej generacji odlatuje jesienią na południe. W naszym klimacie dorosłe motyle zwykle nie są w stanie przetrwać zimy - giną w czasie silniejszych mrozów.

Owady te występują przede wszystkim w środowiskach o charakterze stepowym, ale spotkać je można również w parkach i ogrodach. Nierzadko goszczą na balkonach bloków znajdujących się na obrzeżach miast, czasami nawet na wyższych kondygnacjach. Zielone, podłużnie paskowane gąsienice fruczaka zdobi charakterystyczny dla zawisaków róg na końcu ciała. Żerują one głównie na różnych gatunkach przytulii.

W Polsce w dzień oprócz gołąbka można spotkać dwa inne fruczaki: trutniowca i bujankowca. Ponieważ mają przezroczyste skrzydła, wyglądem bardziej przypominają trzmiele niż kolibry. Pozostałe krajowe zawisaki latają głównie wieczorem i nocą. Czytelników zainteresowanych kwiatolubnymi ćmami zachęcam do bacznego przyglądania się o zmierzchu petuniom, floksom i wiciokrzewom (szczególnie kaprifolium).

Do rodziny zawisaków należy ponad 1000 gatunków, z których większość zamieszkuje kraje tropikalne, a tylko 23 żyją w Europie. Największe na świecie osiągają rozpiętość skrzydeł 20 cm, na naszym kontynencie rekordzistką jest 13-centymetrowa zmierzchnica trupia główka (Acherontia atropos). Ze względu na krótką ssawkę ta ćma nie potrafi pobierać pokarmu w locie, żywi się więc sokiem fermentujących owoców. Czasami odwiedza także ule, kradnąc miód. Potrafi także wydawać piskliwe dźwięki, wypychając przez trąbkę powietrze z przewodu pokarmowego. Istnieje teoria mówiąca, że te piski i charakterystyczne ubarwienie zmierzchnicy upodabniają ją do królowej pszczół, co zapewnia jej bezkarność podczas rabowania ula.

Rekordowo długą, 25-centymetrową, ssawkę posiada madagaskarski zawisak Xanthopan morgani predicta. Ostatni człon nazwy tego gatunku upamiętnia fakt, że jego istnienie zostało przewidziane przez Alfreda R. Wallace'a. W 1862 roku opisał on na Madagaskarze storczyk Angraecum sesquipedale, stwierdzając, że taki kwiat może być zapylany tylko przez gatunek zawisaka o wystarczająco długiej ssawce, umożliwiającej penetrowanie głębokiego i wąskiego kielicha.

Zawisaki potrafią w locie osiągać prędkość ok. 50 km/ h, co stawia je w gronie najszybszych owadów. Jednak nie wszystkie ćmy z tej rodziny są równie dobrymi lotnikami. Słabiej latają gatunki z uwstecznionym aparatem gębowym, nie mające zdolności pobierania pokarmu. Ich dorosłe życie, ograniczone tylko do reprodukcji, trwa kilka, najwyżej kilkanaście dni. W tym czasie zdane są na rezerwy energetyczne zgromadzone jeszcze w stadium gąsienicy. Przedstawiciele tej grupy, związani z drzewami liściastymi: nastrosz półpawik (Smerinthus ocellatus), nastrosz topolowiec (Laothoe populi) czy wieczernik lipowiec (Mimas tiliae) są często spotykani wśród zieleni miejskiej.

Cały rząd motyli (Lepidoptera) obejmuje kilkadziesiąt rodzin, z których tylko około 10% zalicza się do motyli dziennych, mających czułki zakończone buławką, a w spoczynku składających skrzydła pionowo nad tułowiem. Zawisaki należą do ciem, zwanych inaczej motylami nocnymi, które są grupą znacznie bardziej zróżnicowaną. Można je rozpoznać po odmiennej budowie czułków najczęściej nitkowatych lub grzebykowatych. Ćmy odpoczywają zwykle ze skrzydłami złożonymi dachówkowato nad grzbietem. Inną, mniej widoczną cechą jest posiadanie przez nie specyficznego mechanizmu łączącego skrzydła. Jednak wbrew nazwie nie wszystkie motyle nocne latają w nocy. Z tego powodu lepiej chyba nazywać je "ćmami", chociaż to określenie nie jest zbyt chętnie stosowane w kręgach naukowych.

Zawisaki nie są jedynymi owadami "udającymi" kolibry.

W podobny sposób zachowują się też bujanki (Bombylius). Latają w dzień, a spotkać je można w parkach, ogrodach i na brzegach lasów. Należą do muchówek, choć za sprawą gęstego owłosienia wyglądem przypominają trzmiele. Zawisają w locie nad kwiatami i spijają nektar, posługując się długim ryjkiem, który w odróżnieniu od zawisaków również w spoczynku pozostaje wyprostowany jak kolibrzy dziób. Larwy są pasożytami owadów; nasz największy gatunek, bujanka większa (Bombylius major), osiągająca długość 12 mm, rozwija się w gniazdach samotnych błonkówek, najczęściej pszczolinek.

Dr MARCIN SIELEZNIEW jest adiunktem w Zakładzie Entomologii Stosowanej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.