Twoja wyszukiwarka

EWA KOŁODZIEJAK-NIECKUŁA
TRUCIZNY NA CELOWNIKU
Wiedza i Życie nr 6/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/2001

Wszechobecne, skutecznie opierające się rozpadowi i groźne dla ludzi związki organiczne od wielu lat są tematem międzynarodowych spotkań. Ich owocem jest Konwencja Sztokholmska. Czy dzięki niej uda się wreszcie oczyścić środowisko z tych zanieczyszczeń?

Ubiegły rok zamknęły dwa ważne dla ochrony środowiska wydarzenia. Konferencja klimatyczna w Hadze, zakończona niepowodzeniem i konferencja w Johannesburgu w RPA, wieńcząca trwające od kilku lat prace nad tekstem konwencji ograniczającej skażenie środowiska. Głównym celem nowej międzynarodowej umowy jest wyeliminowanie z otoczenia najbardziej toksycznych związków chemicznych, które wytwarzane są na dużą skalę przez człowieka. Ponieważ jest ich dwanaście, stąd nazwa "parszywa dwunastka". Ich wspólną cechą jest duża stabilność w przyrodzie, toteż bardziej oficjalnie określa się je jako trwałe zanieczyszczenia organiczne (persistent organic pollutants - POP).

Większość z nich to tanie i skuteczne pestycydy, bez których rolnictwo w biednych rejonach świata nadal nie może się obejść. Informacje o ich szkodliwości nie wszędzie jeszcze dotarły, brakuje infrastruktury i technologii do wyprodukowania zastępczych, bezpieczniejszych dla środowiska i - niestety - droższych preparatów.

To właśnie podstawowe przeszkody w ograniczeniu ich stosowania. W krajach wysoko rozwiniętych produkcja i wykorzystywanie części z tych środków ochrony roślin objęte jest zakazem lub są one stopniowo wycofywane z użycia. Nie oznacza to jednak, że tereny, na których się ich nie stosuje, są rzeczywiście od nich wolne. Pestycydy z "parszywej dwunastki" łączy jeszcze jedna właściwość: skutki ich działania mogą być odczuwane tysiące kilometrów od terenu, na którym zostały użyte. Przez długie lata w niezmienionym stanie krążą w środowisku, unoszone prądami powietrza i przenoszone przez rzeki. [Pisaliśmy już na ten temat w artykule "Parszywa dwunastka", WiŻ nr 10/1999].

Ponadto bardzo dobrze rozpuszczają się w tłuszczach, dlatego tak łatwo gromadzą się w tkance tłuszczowej. I co najgorsze, ulegają bioakumulacji. Ich stężenie w organizmach zwierząt znajdujących się na końcu łańcucha pokarmowego ryb, ptaków drapieżnych, ssaków oraz człowieka, może przekraczać... bagatela, 70 tys. razy to, które zastosowano pierwotnie do ochrony roślin.

Jakie są tego skutki? Uszkodzenia układu rozrodczego i nerwowego u ludzi i zwierząt, zniekształcenia płodów, wadliwie działający układ odpornościowy, nadwrażliwość, alergie, uszkodzenia nerek i wątroby. Istnieją podejrzenia, że nawet śladowe ilości POP obniżają płodność, redukując liczbę plemników.

Człowiek styka się z tymi substancjami głównie przez pokarm. Najwięcej występuje ich w tłustych produktach: mięsie, rybach i mlecznych przetworach. Chociaż warzywa, owoce i zboża także bywają nimi skażone.

Nowa konwencja zacznie obowiązywać, gdy zostanie ratyfikowna przez 50 krajów, co najprawdopodobniej zajmie jeszcze kilka lat. Jej finalna wersja wprowadza natychmiastowy zakaz stosowania ośmiu pestycydów. Ilość dioksyn i furanów (związki te są produktami ubocznymi w przemyśle), jaka dostaje się do środowiska, ma zostać poważnie zredukowana. Jednym z rozwiązań problemu będzie rygorystyczne przestrzeganie zakazu otwartego spalania śmieci.

Autorom konwencji nie udało się objąć zakazem stosowania całej "parszywej dwunastki" w natychmiastowym trybie. Dopuszczono wykorzystywanie chlorowanych bifenyli (PCB) w transformatorach elektrycznych do 2025 roku na wiele lat po zaprzestaniu ich produkcji niemal na całym świecie.

PCB były powszechnie stosowane jako chłodziwo układów elektrycznych. Setki tysięcy ton tej substancji jest nadal rozproszone w niszczejących urządzeniach i pojemnikach z odpadami. Teraz należy zahamować wycieki PCB do środowiska i zabezpieczyć składowiska odpadów zawierające te związki. Rosja ma największe "zasoby" chlorowanych bifenyli. Ocenia się, że w elektrycznych transformatorach znajduje się prawie 35 tys. t owych substancji. Naukowcy uważają, że wycieki z tych urządzeń powodują gromadzenie się PCB w Arktyce. Wysokie stężenia chlorowanych bifenyli odkrywano w tkankach reniferów i ssaków morskich, a nawet w mleku karmiących matek. Rośnie obawa, że związki te mogą powodować upośledzenie umysłowe i wady układu odpornościowego u dzieci.

Konwencja robi także wyjątek dla DDT - cieszącego się najgorszą sławą pestycydu z czarnej listy. Argumenty "zwolenników" DDT są nie do obalenia. Do tej pory nie znaleziono lepszego sposobu ochrony ludności przed malarią. Równie skuteczne jak DDT, ale bezpieczne dla środowiska pestycydy są kilkakrotnie droższe zbyt drogie dla państw dotkniętych tą chorobą. Z tego względu pomimo że DDT, podobnie jak chlorowane bifenyle i większość pestycydów z "parszywej dwunastki", dawno wycofano z użycia w krajach wysoko rozwiniętych, jest nadal powszechnie stosowany w Afryce, Ameryce Środkowej i Azji. Nadal legalnie się go produkuje i importuje. Dyskusja nad rozwiązaniem problemu DDT trwała ponad dwa lata. W końcu wszyscy jej uczestnicy przedstawiciele rządów, grupy środowiskowe i naukowcy zajmujący się malarią - dopuścili jego ograniczone stosowanie.

Cząsteczka DDT

Doc. dr hab. Janusz Żurek z Zakładu Polityki Ekologicznej, Instytutu Ochrony Środowiska uważa, że przestrzeganie nowej konwencji nie powinno dla Polski stanowić problemu. "Parszywa dwunastka" występuje u nas w mocno uszczuplonym składzie: DDT, chlorowane bifenyle, heksachlorobenzen, dioksyny i furany.

DDT od dawna nie stosuje się i nie produkuje w naszym kraju. Zakaz obrotu i wykorzystywania tego pestycydu obowiązuje od 1975 roku. Tyle że nie bez kozery zasługuje na miano trwałego zanieczyszczenia, nadal jest wymywany z pól uprawnych. Wycofane z użycia zapasy tego pestycydu zostały złożone na starych składowiskach niebezpiecznych odpadów w tzw. mogilnikach (około 300 zarejestrowanych). Przecieki ze składowisk także mogą zawierać DDT. Z obu tych źródeł pozostałości pestycydu przenikają do rzek, a wraz z nimi do Bałtyku. Według oficjalnych danych z terenu Polski w 1996 roku do morza trafiło 160 kg DDT ponad- dwukrotnie mniej niż dziesięć lat temu.

Cząsteczka PCB

W Polsce heksachlorobenzen jako zanieczyszczenie atmosfery może występować w formie gazowego produktu ubocznego przy produkcji aluminium. Ale wraz z modernizacją hut w ciągu najbliższych lat powinien zostać ostatecznie wyeliminowany ze spalin.

Podobnie rzecz się ma z dioksynami i furanami, które jako produkty uboczne spalania dostają się do atmosfery. Emisja tych substancji z terenu Polski jest niewielka i według pomiarów Instytutu Ochrony Środowiska wynosi 0.3 kg.

Cząsteczka najgroźniejszej dioksyny - TCDD

Największym problemem mogą być chlorowane bifenyle. Co prawda od wielu lat nie produkuje się w naszym kraju urządzeń elektrotechnicznych zawierających PCB niebezpieczne substancje zastąpiono olejami mineralnymi, ale transformatory i inne urządzenia starego typu są nadal sprawne. Okres ich eksploatacji skończy się za około 10-12 lat. Pozostaje całkowicie je zinwentaryzować i wycofać z użycia. Same zaś chlorowane bifenyle jak się szacuje około 1.4 t unieszkodliwić. We Włocławku istnieje już linia technologiczna służąca do spalania PCB.

Wypełnienie warunków konwencji w krajach Trzeciego Świata czy na terenach byłego Związku Radzieckiego, których przemysł musi przejść gruntowne przeobrażenie, będzie trudnym i długotrwałym procesem. Unieszkodliwianie groźnych substancji i wprowadzanie ich bezpiecznych odpowiedników będzie wspierane przez specjalny fundusz ONZ w wysokości 150 mln dolarów rocznie.

Czego bać się najbardziej

Oto lista substancji uznanych przez UNEP (agendę ONZ zajmującą się ochroną środowiska) za najbardziej niebezpieczne. Walka z nimi powinna być priorytetem na całym świecie.

  • Chloroorganiczne pestycydy - DDT, aldryna, dieldryna, endryna, chlordan, heptachlor, mireks, toksafen. Produkcja i stosowanie większości z nich zostały już zabronione lub poważnie ograniczone w wielu krajach. Do wyjątków należy DDT, nadal powszechnie wykorzystywany w walce z malarią.
  • Heksachlorobenzen (HCB) - powstaje jako produkt uboczny w wielu dziedzinach przemysłu chemicznego. Jego głównym źródłem są obecnie zakłady produkujące pestycydy. Sam heksachlorobenzen stosowano także jako środek grzybobójczy, którym zaprawiano nasiona.
  • Chlorowane bifenyle (PCB) - ich produkcji zaprzestano niemal na całym świecie. Były stosowane głównie jako izolacja w urządzeniach elektrycznych (transformatorach, kondensatorach), które powoli są wycofywane.
  • Dioksyny i furany - powstają jako produkt uboczny w wielu procesach przemysłowych, największe ich ilości "wytwarza" przemysł metalurgiczny i przestarzałe spalarnie śmieci.