Twoja wyszukiwarka

EWA KOŁODZIEJAK-NIECKUŁA
SYGNAŁY - GRZYBOBRANIE W MROWISKU
Wiedza i Życie nr 7/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/2001

Nie tylko ludzie zgłębiają tajemnice agrotechniki.

Najlepszymi rolnikami wśród owadów są grzybiarki parasolowe - mrówki, które ciężko pracują na swą nazwę. Parasolowe, bo wycięte żuwaczkami kawałki liści niosą do gniazda niczym parasol nad głową. Grzybiarki - bo na materiale roślinnym zniesionym do gniazda mrówki te hodują grzyby, stanowiące ich pokarm. Owady troskliwie dbają o swoje uprawy - poza dostarczaniem liści z pasją pielą swe pólka.

Ten dobrze zgrany duet mrówka - grzyb (mający 50 mln lat tradycji!) jest też celem pewnych pasożytniczych grzybów z rodzajów Trichoderma i Escovopsis. Ciekawscy naukowcy rozpylili zarodniki tych pasożytów w gnieździe grzybiarek z gatunku Atta colombica. Grzyby nie uszły uwagi czujnych patroli robotnic. Niepożądane zarodniki były wynoszone na śmietnik poza kolonię, a jeśli już wykiełkowały, inne robotnice zajmowały się pieleniem uprawy. Mimo czujności nie jest to zadanie proste, ponieważ zwłaszcza jeden pasożytniczy grzyb Escovopsis nie poddaje się łatwo. Najprawdopodobniej rośnie tak szybko, że mrówki nie nadążają z usuwaniem go, a na domiar złego jego zarodniki są bardzo lepkie i owady mają spore trudności z porządkowaniem gniazda. To swego rodzaju mikroskopijny wyścig zbrojeń.

Pielenie i czyszczenie gniazda to nie jedyne metody walki z pasożytem. Niektóre partie ciała grzybiarek są pokryte białawym nalotem, tworzonym przez bakterie Streptomyces. Kilka lat temu odkryto, że są one trzecim, równorzędnym partnerem związku mrówka - grzyb. Bakterie prowadzą wojnę chemiczną z pasożytem, produkując antybiotyk hamujący jego wzrost. Ten sam antybiotyk stymuluje jednocześnie plony mrówczej uprawy. Grzybiarki nie nauczyły się jeszcze płodozmianu, ale "wielopolówka" jest już im znana co kilka lat przenoszą swe uprawy na nowe, nie zainfekowane miejsce.

Nature nr 6834/2001