Twoja wyszukiwarka

JACEK NAROŻNIAK
PŁEĆ W PUŁAPCE
Wiedza i Życie nr 7/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/2001

Od pewnego czasu spieram się z przyjacielem, czy transseksualizm jest wynikiem uwarunkowania genetycznego czy też zaburzeń emocjonalnych. A może jest jakieś inne wyjaśnienie? Alicja Czajer-Puchalska

Na płeć każdego człowieka składają się dwa pierwiastki: płeć fizyczna, czyli zespół określonych cech anatomicznych, oraz płeć psychiczna, czyli subiektywne poczucie przynależności do danej płci. Zazwyczaj są one ze sobą w zgodzie, czasem zdarza się jednak, że osoba mająca wszystkie fizyczne cechy mężczyzny, sama siebie uważa za kobietę lub odwrotnie - kobieta może myśleć o sobie jako o mężczyźnie. Lekarze mówią wówczas o zaburzeniach identyfikacji płci, a przypadki takie określają mianem transseksualizmu. Osoby transseksualne czują się tak, jak czułby się zapewne człowiek, któremu szalony naukowiec przeszczepił mózg do ciała osoby płci przeciwnej. Mężczyzna, który znalazłby się w takiej sytuacji, nie zacząłby przez to myśleć i reagować jak kobieta. Jego świadomość pozostałaby męska. Transseksualizm jest niezwykle ciekawym zjawiskiem, a mechanizm jego rozwoju nie został jeszcze do końca wyjaśniony. Kiedyś sądzono, że zaburzenie identyfikacji płci kształtuje się pod wpływem czynników środowiskowych. Dziś uważa się, iż rozwój świadomości i cech psychicznych charakterystycznych dla płci dziecka ma miejsce w okresie prenatalnym. Nie można jednak w późniejszym rozwoju dziecka lekceważyć wpływu czynników zewnętrznych.

Chłopaki nie płaczą

Normy obyczajowe obowiązujące w danej kulturze określają miejsce każdej jednostki w społeczeństwie. W naszym społeczeństwie istnieje głęboko zakodowany podział ról: mężczyzna zarabia na utrzymanie rodziny, kobieta zaś opiekuje się dziećmi i prowadzi gospodarstwo domowe. Te - jak się je określa - stereotypy płci wpływają na odmienny sposób wychowania chłopców i dziewczynek. Chłopcom od wczesnego dzieciństwa wpaja się, że muszą być silni, że powinni umieć wywalczyć sobie miejsce w grupie, czy choćby że "prawdziwy mężczyzna" nigdy nie płacze. Dziewczynkom z kolei, że powinny być delikatne; nie wypada im się bić itd. Rodzice kupują synom i córkom inne zabawki: chłopcy dostają samochody, dziewczynki lalki. Różnice w sposobie wychowania dzieci obu płci są wyraźne niemal w każdym szczególe.

W teorii środowiskowej rozwoju transseksualizmu podkreślano rolę traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa, zaburzonych stosunków panujących w rodzinie i poważnych błędów wychowawczych.

Z pewnością wychowanie dzieci wpływa na ich seksualne zachowania w dorosłym życiu. Znane jest zjawisko powielania wzorców wyniesionych z domu rodzinnego. Dzieci uczą się zachowań kulturowo uznanych za właściwe dla ich płci. Teoretycznie więc gdyby chłopca traktować tak jak dziewczynkę, mogłoby to doprowadzić u niego do zaburzeń identyfikacji płci.

Problem jednak polega na tym, że zdecydowana większość transseksualistów była wychowywana w sposób typowy dla swojej płci fizycznej. Co więcej, nawet pobieżna analiza życiorysów i wspomnień transseksualistów wystarczy, by przekonać się, że już w wieku przedszkolnym protestowali oni przeciw traktowaniu ich w sposób zgodny z płcią fizyczną. Transseksualne dziewczynki nie chcą nosić sukienek i preferują zabawy uznawane powszechnie za typowo chłopięce. Wolą grać w piłę nożną niż organizować przyjęcia dla swoich lalek. Zupełnie odwrotnie zachowują się transseksualni chłopcy.

Nie budzi wątpliwości destrukcyjny wpływ złych stosunków panujących w rodzinie na psychikę dziecka. Nawet zaborczość matki i emocjonalna obojętność ojca może sprawić, że dziecko w późniejszym, dorosłym życiu nie potrafi nawiązać właściwych relacji z partnerem. Czy fakt, że wielu transseksualnych chłopców miało nadopiekuńcze matki i obojętnych ojców, wpływa jednak w jakiś szczególny sposób na rozwój transseksualizmu? Na świecie żyje wiele osób, które pochodzą z rozbitych rodzin lub miały nadopiekuńcze matki, a mimo to transseksualistami nie są. Trudno też z całą pewnością stwierdzić, czy emocjonalna obojętność lub nawet niechęć ojca wobec syna jest przyczyną czy też skutkiem jego transseksualizmu. Ojciec może przecież odsuwać się od syna, ponieważ dostrzega, że nie chce on zachowywać się zgodnie z jego oczekiwaniami.

Wydaje się więc, że czynniki środowiskowe mają raczej wpływ na rozwój wtórnych problemów seksualnych i emocjonalnych dotykających transseksualistów niż na rozwój transseksualizmu jako takiego.

Płeć w mózgu

Obecnie przeważa raczej pogląd, że rozwój płciowości człowieka jest procesem wieloetapowym przebiegającym w okresie prenatalnym. Obejmuje on formowanie się płci fizycznej, rozwój preferencji seksualnych i wreszcie kształtowanie się subiektywnego poczucia przynależności do konkretnej płci. Wyniki najnowszych badań sugerują, że transseksualizm jest następstwem defektu w podwzgórzu, który powstał w okresie prenatalnym w wyniku zaburzeń hormonalnych u matki lub samego płodu. Przyczyny takich zaburzeń mogą być bardzo różne - od chorób po przeżywane stresy. Ponieważ wydzielanie hormonów zależy także od informacji zapisanej w genach, być może zaburzenie to ma podłoże genetyczne.

Jak się przypuszcza, w mózgu człowieka znajduje się ośrodek odpowiedzialny za ukształtowanie się subiektywnego poczucia przynależności do konkretnej płci. Jego prawidłowe funkcjonowanie zależy od właściwych proporcji między androgenami (męskie hormony płciowe) i estrogenami (żeńskie hormony płciowe). Zgodnie z tą zasadą transseksualizm u mężczyzny rozwinie się wówczas, gdy w okresie prenatalnym ośrodek odpowiedzialny za subiektywne poczucie przynależności do płci poddany zostanie działaniu zbyt dużej dawki estrogenów, przy zbyt małej dawce męskich hormonów płciowych. Transseksualizm u kobiety rozwinie się zaś wtedy, gdy na ten sam ośrodek oddziaływać będzie zbyt małe stężenie żeńskich hormonów, przy zbyt dużym stężeniu androgenów.

Ośrodkiem mózgu odpowiadającym za płeć psychiczną może być znajdujące się w podwzgórzu jądro łożyskowe prążka krańcowego, zwane w skrócie BSTc (ang. bed nucleus of the stria terminales). U heteroseksualnych mężczyzn jest ono niemal o 44% większe niż u heteroseksualnych kobiet. Holenderscy naukowcy odkryli, że wielkość BSTc u transseksualnych mężczyzn jest porównywalna z wielkością tego ośrodka u heteroseksualnych kobiet.

Od dawna już wiemy, że ten obszar mózgu odgrywa szczególną rolę w maskulinizacji seksualnego zachowania gryzoni. Odkrycie Holendrów sugeruje, że podobną rolę może pełnić również u ludzi, jednakże ogranicza się ona zapewne do rozwoju transseksualizmu, nie wpływając na orientację seksualną. Nie stwierdzono bowiem istotnych różnic w wielkości tego obszaru u homo- i heteroseksualnych mężczyzn. Można wnioskować zatem, że za orientację seksualną odpowiada inny ośrodek mózgu.

Agresywny testosteron

Jajniki i jądra odgrywają podwójną rolę w organizmie zwierzęcia lub człowieka. Po pierwsze, wytwarzają komórki rozrodcze. Po drugie, produkują hormony płciowe. W męskich gonadach (jądrach) produkowany jest testosteron. Hormon ten wpływa na wykształcenie się męskiego typu budowy ciała. Wiemy również, że hormony płci, działając na ośrodkowy układ nerwowy, mają wpływ na zachowanie się organizmów żywych. Wspomniany testosteron kształtuje typowe dla samców zachowanie seksualne. Testosteron bywa też nazywany hormonem agresji, ponieważ zwiększa ogólną pobudliwość i skłonność do zachowań agresywnych. Stąd samice są z reguły łagodniejsze od samców, których jądra wytwarzają ogromne ilości testosteronu, natomiast samce, którym usunięto jądra, łagodnieją.

Transseksualne zwierzęta?

Samiczki szczurów, od urodzenia poddawane działaniu dużych dawek testosteronu, po osiągnięciu dojrzałości płciowej zachowują się w sposób typowy dla samców. Nie przejawiają przy tym zainteresowania płcią przeciwną, lecz wzorem samców próbują kopulować z innymi samicami. Z kolei samce, którym tuż po narodzeniu usunięto jądra, nie rozwijają typowego dla swojej płci zachowania. Podobne rezultaty uzyskiwano w trakcie eksperymentów z małpami. Jeśli ciężarnej samicy aplikowano duże dawki hormonów męskich, to jej córki swoim zachowaniem przypominały raczej męskich przedstawicieli gatunku. Czy w powyższych przypadkach mamy do czynienia ze zjawiskiem transseksualizmu? Istotnym elementem transseksualizmu jest poczucie przynależności do przeciwnej niż posiadana płci fizycznej. Poczucie tożsamości płciowej wymaga jednak istnienia wysoko rozwiniętej samoświadomości. Co prawda, wydaje się, że przynajmniej niektóre zwierzęta wyższe posiadają pewien stopień samoświadomości, nie ma jednak dowodów na to, by miały poczucie własnej seksualności.

Sprytna natura

U niektórych gatunków zwierząt można zaobserwować zjawisko naturalnej zmiany płci. Umiejętność ta ma istotne znaczenie przystosowawcze. Jeśli w dowolnej populacji zabrakłoby z jakiś powodów przedstawicieli jednej płci, z oczywistych względów skazana byłaby na zagładę. U pewnych gatunków małży i ryb zmiana płci jest niejako naturalnym etapem rozwoju osobniczego. Wszystkie osobniki przychodzą na świat jako samice i przez pewien czas zdolne są do produkowania żeńskich komórek rozrodczych. Z czasem jednak ich żeńskie organy rozrodcze ulegają uwstecznieniu, a na ich miejscu rozwijają się męskie.

Nowa płeć

Transseksualiści odczuwają silną potrzebę zmiany swojej płci fizycznej. Współczesna chirurgia potrafi już częściowo dokonać tego cudu. Transformacja ta nie oznacza jednak pełnej zamiany płci. Lekarze dzięki odpowiedniej kuracji hormonalnej i zabiegom operacyjnym mogą dostosować drugo- i trzeciorzędowe cechy płciowe - czyli zewnętrzne narządy rozrodcze oraz typowe dla danej płci cechy fizyczne: takie jak piersi lub owłosienie ciała do płci uważanej przez pacjenta za własną. Dzięki temu dotychczasowy biologiczny mężczyzna będzie wyglądał jak kobieta i odwrotnie. Do tej pory medycyna jednak nie znalazła sposobu na wyposażenie zmieniających płeć transseksualistów w pierwszorzędowe cechy płciowe, czyli wewnętrzne narządy rozrodcze. Dlatego transseksualista po zmianie płci nigdy nie zostanie biologicznym ojcem lub matką, chociaż będzie mógł odbywać zupełnie normalne stosunki płciowe. Zmiana płci jest bardzo długim i skomplikowanym procesem. Sam zabieg chirurgiczny to zaledwie jeden z jego końcowych etapów - być może nawet najłatwiejszy.

Przede wszystkim lekarze muszą upewnić się, czy rzeczywiście mają do czynienia z przypadkiem transseksualizmu. Ich pacjent może przecież cierpieć na innego rodzaju zaburzenie. Badania wstępne są niezmiernie ważne. Nie wolno zbyt pochopnie podejmować decyzji o dokonaniu operacji, ponieważ związana jest z nieodwracalnymi zmianami w organizmie człowieka.

Pomyślne przejście przez wszystkie badania psychologiczne i psychiatryczne pozwalają rozpocząć kurację hormonalną, która polega na aplikowaniu pacjentowi hormonów właściwych jego płci psychicznej. Ostatnim etapem jest operacja, podczas której chirurdzy najpierw usuwają istniejące narządy rozrodcze, by później na ich miejscu odtworzyć zewnętrzne narządy płciowe odpowiadające płci psychicznej pacjenta. Cały proces zmiany płci, od pierwszych badań do ostatnich zabiegów chirurgicznych, może trwać nawet kilka lat. Jest to trudny okres dla pacjenta, który musi nauczyć się funkcjonować w społeczeństwie w nowej roli.

Pierwszą operację zmiany płci przeprowadzono w Niemczech w 1930 roku. W Polsce w 1963 roku - wykonano ją w Międzylesiu koło Warszawy.

To nie to samo

Transseksualizmu nie należy mylić ani z homoseksualizmem, ani z transwestytyzmem. Najistotniejszą różnicą pomiędzy transseksualizmem z jednej strony a homoseksualizmem i transwestytyzmem z drugiej jest subiektywne poczucie przynależności do płci. U transseksualistów istnieje wyraźna dysharmonia pomiędzy płcią fizyczną i psychiczną, która nie występuje u homoseksualistów i transwestytów. Gej czuje się mężczyzną, a lesbijka kobietą i żadne z nich nie ma zamiaru tego zmieniać. W przypadku transseksualistów nie możemy mówić o homoseksualizmie, mimo że podobnie jak geje i lesbijki odczuwają pociąg płciowy do osób tej samej co oni płci fizycznej.

Transwestyci osiągają satysfakcję seksualną z przebierania się w odzież osób płci przeciwnej. Czasami wystarczająco silną podnietą może być już noszenie jakiegoś fragmentu garderoby, np. rajstop lub bielizny. Skłonności transwestytyczne występują niezależnie od preferencji seksualnych. Transwestytę mogą pociągać osoby tej samej płci, przedstawiciele płci przeciwnej lub i jedni, i drudzy jednocześnie.

Podobieństwo transseksualizmu do transwestytyzmu objawia się skłonnością do noszenia strojów typowych dla przedstawicieli płci przeciwnej - oczywiście mowa o płci fizycznej. W bardzo rzadkich przypadkach transseksualizm występuje jednocześnie z homoseksualizmem. Na przykład osoba, która fizycznie jest mężczyzną, sama siebie odbiera jako kobietę, a pociąg seksualny odczuwa w stosunku do kobiet. Dla otoczenia jest więc heteroseksualnym transwestytą, a w rzeczywistości to jednak homoseksualna kobieta uwięziona w męskim ciele.

Dr Stanisław Dulko, specjalista seksuolog - Zakład Seksuologii i Patologii Międzyludzkich CMKP

Częstotliwość występowania transseksualizmu nie zależy ani od rasy, ani od narodowości, ani tym bardziej od pozycji społecznej. Zaburzenia hormonalne, będące przyczyną transseksualizmu, teoretycznie mogą wystąpić u każdej ciężarnej kobiety. Jednak dane statystyczne wskazują, że stosunek liczby transseksualnych kobiet do transseksualnych mężczyzn jest różny w poszczególnych krajach. W Polsce na 17 tys. dziewcząt jedna rodzi się z zaburzeniem identyfikacji płci.

Transseksualnych chłopców rodzi się dużo mniej - średnio jeden na 57 tys. Czyli mamy do czynienia ze znaczną przewagą transseksualnych kobiet odwrotnie niż w krajach Europy Zachodniej, w których rodzi się więcej transseksualnych mężczyzn. Należy jednak pamiętać, że powyższe liczby podane są w przybliżeniu i opierają się na przypadkach ujawnionych, dlatego wcale nie muszą odpowiadać prawdzie. Wynikają raczej z faktu, że w naszym kraju więcej transseksualnych kobiet zgłasza się po pomoc do specjalistów. W ciągu ostatnich lat liczba transseksualistów szukających pomocy u specjalistów znacznie wzrosła. Nie oznacza to wcale, że dawniej mniej im zależało na zmianie płci. Potrzeba dopasowania fizycznych cech budowy ciała do płci odczuwanej zawsze im towarzyszyła i towarzyszy. Ogromne cierpienia wynikające z tej potrzeby sprawiają, że gotowi są na wszelkie, nawet bolesne zabiegi, byle tylko spełniło się ich marzenie.

Czasem niezgodność płci odczuwanej z płcią fizyczną bywa nie do wytrzymania. Zdarza się, że pozbawiony pomocy i zrozumienia człowiek odbiera sobie życie. Są to na szczęście już coraz rzadsze przypadki. Fakt, że coraz więcej transseksualistów podejmuje leczenie, napawa optymizmem. Między innymi dlatego, iż świadczy to o zmianach zachodzących w mentalności naszego społeczeństwa. Transseksualizm przestaje być tematem tabu. Mówi się o nim w radiu i w telewizji, pisze się w prasie. Dzięki temu nawet ludziom cierpiącym na to zaburzenie łatwiej jest zrozumieć, co się właściwie z nimi dzieje. Mogą też skorzystać z fachowej pomocy, i to w młodym wieku, kiedy mają całe życie przed sobą. Jeszcze pod koniec lat osiemdziesiątych wśród transseksualistów rozpoczynających kurację zdecydowanie przeważali ludzie starsi, którzy przez wiele lat bezskutecznie szukali dla siebie pomocy. Często nie wiedzieli nawet, że istnieje możliwość zmiany płci. Dowiadywali się o tym zupełnie przypadkowo. Oczywiście poczucie wewnętrznego rozdarcia nadal towarzyszy osobom transseksualnym, ale coraz łatwiej jest im funkcjonować w społeczeństwie, zarówno przed leczeniem, jak i w jego trakcie. Zmniejsza się odsetek transseksualistów zmuszanych po zmianie płci do opuszczenia środowiska, w którym dotąd przebywali.

Już neandertalczycy?

Transseksualiści istnieli zapewne od zarania dziejów naszego gatunku, a dokładniej mówiąc od momentu, w którym człowiek uzyskał świadomość własnej seksualności. Możliwe, że już niektórzy członkowie społeczności neandertalczyków lub nawet australopiteków odczuwali niezadowolenie z własnej płci fizycznej.

Starożytni Grecy opowiadali sobie historię Tebańczyka Tejrezjasza, któremu Zeus odebrał wzrok, dając w zamian zdolność widzenia "rzeczy przyszłych". Otóż, ów tebański wieszcz przez pewien okres swego życia był... kobietą!

Tejrezjasz to jednak wytwór wyobraźni mieszkańców Hellady, w przeciwieństwie do Assurbanipala, panującego w VII wieku p.n.e. w Asyrii. Król ten nie tylko, że ubierał się jak kobieta, ale również zachowywał się po kobiecemu. Skłonność do zakładania kobiecych strojów przejawiał również Varius Avitus Bassianus Heliogabal, który w 218 roku został władcą Rzymu. Heliogabal polecił nawet amputować sobie genitalia.

Bardzo interesująca jest historia francuskiego dyplomaty kawalera d'Eona, który odwiedził dwór carski w Petersburgu w kobiecym przebraniu, podając się za swoją siostrę o imieniu Lia. "Panna Lia" szybko stała się ulubienicą carycy Elżbiety i nikt nawet nie podejrzewał, że może być mężczyzną. Kiedy kawaler d'Eon powrócił na carski dwór w męskim wcieleniu, nie rozpoznano w nim jego rzekomej siostry. Życie d'Eona, choć niezmiernie fascynujące, nie jest jednak tak znane jak życie jego rodaczki Joanny d'Arc, osądzonej i spalonej na stosie między innymi za noszenie męskich ubrań. Wśród sławnych ludzi podejrzewanych o transseksualizm znalazła się również polska poetka Maria Komornicka, która w swojej twórczości niejednokrotnie wyrażała bunt przeciwko ograniczeniom narzucanym przez płeć. Niektóre ze swoich tomików podpisywała imieniem Piotra Odmieńca Własta. O transseksualizmie tych historycznych postaci możemy jedynie wnioskować na podstawie zachowanych zapisków z ich życia. Ze zrozumiałych względów nie mamy możliwości zbadania ani Heliogabala, ani Joanny d'Arc. Oczywiście podobnych wątpliwości nie ma w przypadku współcześnie żyjących znanych transseksualistów, takich jak Dana International, która zdobyła Grand Prix w Międzynarodowym Konkursie Piosenki Eurowizja '98. Przykład Dany International i fakt, że wygrała w jednym z największych międzynarodowych konkursów piosenki, najlepiej chyba świadczy o zmieniającym się stosunku społeczeństwa do transseksualistów.

Historia kawalera d'Eon

5 października 1728 roku we francuskim mieście Tonnerre przyszedł na świat Charles Geneviere Louis Auguste Andre Timothee d'Eon. Kiedy się urodził, nikt nie miał wątpliwości co do jego płci. Wszyscy obecni przy porodzie zgodnie orzekli, że oto światło dzienne ujrzało dziecię płci męskiej. Matką małego Charlesa była lady Francouise de Chavanson, ojcem zaś Louis d'Eon de Beaumont, adwokat z zawodu. Syn nie poszedł w ślady ojca, zajął się bowiem dyplomacją. Jednak nie dzięki zdolnościom dyplomatycznym kawaler d'Eon stał się sławny, lecz dzięki... skłonnościom do noszenia damskich ubrań - co było jednak przyczyną jego życiowego dramatu. W końcu bowiem po kraju zaczęły o nim krążyć plotki. Często rozpuszczali je wrogowie polityczni, których jako polityk miał zapewne niemało. Rozpowiadali, iż d'Eon jest w rzeczywistości... kobietą, która tylko udaje mężczyznę. Kiedy kawaler d'Eon przebywał w Londynie z oficjalną wizytą dyplomatyczną, zmarł Ludwik XV. Jego następca, Ludwik XVI, oficjalnie uznał, że d'Eon jest kobietą i nakazał mu powrócić do kraju w przynależnych jego kobiecej płci szatach. D'Eon, który cały swój majątek poświęcił działalności dyplomatycznej i uzależniony był od królewskiej pensji, nie miał wyboru. Założył suknie i jako kobieta wrócił do ojczyzny. Sukien d'Eon nigdy nie zdjął i do końca życia pozostał kobietą. Nie zmienił tego nawet wybuch rewolucji francuskiej, która pozbawiła Ludwika XVI tronu i władzy. D'Eon zmarł w Londynie w 1810 roku. Lekarz, który po śmierci przeprowadził sekcję jego zwłok, ze zdumieniem stwierdził, że d'Eon pod względem fizycznym był całkowicie normalnym mężczyzną.