Twoja wyszukiwarka

EWA KOŁODZIEJAK-NIECKUŁA
SYGNAŁY - PODWODNA EKSMISJA
Wiedza i Życie nr 9/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/2001

Ocieplenie klimatu nie musi zniszczyć raf koralowych!

Najprawdopodobniej blednięcie korali [patrz: "Rafa pod prądem", WiŻ nr 8/2001] nie jest zapowiedzią nadciągającej katastrofy, ale ryzykowną grą tych organizmów, które próbują przystosować się do cieplejszego morza. Taką teorię ogłosił na łamach czasopisma Nature Andrew Baker z New York Aquarium.

Rafotwórcze koralowce zawierają jednokomórkowe glony, które w zamian za lokum oddają gospodarzowi część wytwarzanych przez siebie substancji pokarmowych. Ale ten związek jest bardzo nietrwały jeśli nawet na krótko zmienią się warunki, np. temperatura, lokator zostaje "wyrzucony na bruk". Wraz z nim koralowiec pozbywa się nadających mu kolor pigmentów i rafa blednie.

Andrew Baker zmieniał koralowcom warunki, przenosząc osobniki żyjące na głębokości 20 m na płytszą wodę i odwrotnie. W ciągu dwóch miesięcy blisko połowa wyniesionych do góry korali zbladła - nowym miejscu było za ciepło i zbyt jasno. W przeciwieństwie do nich, głębiej umieszczone osobniki miały się całkiem dobrze. Sytuacja zmieniła się po upływie roku, pomimo blednięcia wszystkie korale w płytkich wodach przeżyły, co nie udało się kilku osobnikom na głębokości 20 m.

Część koralowców przyjęła "na stancję" nowe gatunki glonów. Baker odkrył, że zwierzęta przeniesione do płytszej wody przyjmowały glony żyjące na tej właśnie głębokości, czyli lepiej przystosowane do panujących w nowym miejscu warunków. Zatem koralowce, pozbywając się dotychczasowych lokatorów, mogły zwiększyć swoją szansę na przeżycie.

Jednak "strategia blednięcia" to hazard, gdyż rafotwórcze korale nie potrafią żyć bez glonów. Eksmitując swych partnerów, nie mają żadnej gwarancji na znalezienie lepszej partii w zmienionym środowisku. I właśnie taki los spotkał kilka osobników dosłownie i w przenośni rzuconych na głęboką wodę.

Nature nr 6839/2001