Twoja wyszukiwarka

MICHAŁ RÓŻYCZKA
GŁOWA DO GÓRY
Wiedza i Życie nr 9/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/2001

Niebo nad Polską w nocy z 1 na 2 września o godz. 24:00
(te same gwiazdozbiory będą widoczne15 września o 23:00, 30 września o 22:00 i 15 października o 21:00).

Na mapce znajdują się gwiazdy jaśniejsze od 4.5 wielkości gwiazdowej (4.5m), schematycznie ukazana wstęga Drogi Mlecznej oraz najjaśniejsze mgławice, gromady gwiazdowe i galaktyki (umieszczone przy tych obiektach liczby bez oznaczeń literowych są numerami z katalogu NGC). Krzyżyk oznacza położenie Obiektu Miesiąca. Oznaczono ponadto znajdujące się na wieczornym niebie planety oraz kilka położeń Księżyca, który szybko przesuwa się na tle gwiazdozbiorów Zodiaku. Przystępując do obserwacji, trzeba obrócić mapkę w taki sposób, aby oznaczenie strony świata, ku której jesteśmy zwróceni, znalazło się na dole. Gwiazdy na dole mapki odpowiadają wówczas gwiazdom widocznym nad rzeczywistym horyzontem. W centrum mapki znajdują się gwiazdy świecące wprost nad naszymi głowami, czyli w zenicie. Zarówno Drogę Mleczną, jak i słabe gwiazdy widać jedynie przy dużej przejrzystości powietrza, z dala od świateł miejskich. Do zaobserwowania mgławic, gromad gwiazdowych i galaktyk potrzebna jest silna lornetka lub niewielki teleskop.

Gwiazdozbiory

W środku wrześniowej nocy nad południowym horyzontem wisi rozległa, choć z niezbyt jasnych gwiazd zbudowana konstelacja Wodnika (łac. Aquarius). Gdy w starożytnym Egipcie rozpoczynał się sezon wylewów Nilu, Wodnik świecił nad tą stroną świata, z której przybywała fala powodziowa. Nic więc dziwnego, że z dawien dawna widywano w nim postać mężczyzny trzymającego dzban, z którego lała się woda. W dawnej Grecji kojarzono go jednak nie z wodą, lecz z winem, a męską postać utożsamiano z młodym i pięknym boskim podczaszym, Ganimedesem. W naszych czasach, za sprawą piosenki „The Age of Aquarius” ze sławnego musicalu „Hair”, Wodnik stał się symbolem pokoju i przyjaźni. Chwila, w której wolno sunący po ekliptyce punkt Barana dotrze do tego gwiazdozbioru, ma być początkiem niosącej piękno i dobro Ery Wodnika. Nie doczekamy jej wprawdzie (nadejdzie dopiero za kilkaset lat), ale... przecież w naszej mocy jest dopomóc w spełnieniu się tej przepowiedni!

Wędrówki planet

Merkury przesuwa się przez gwiazdozbiór Panny. W nocy z 18 na 19 września osiąga maksymalną elongację wschodnią; przez cały miesiąc zachodzi jednak nie później niż pół godziny po Słońcu i pozostaje prawie niewidoczny.

Wenus (–4.0m) widzimy we wrześniu jako jutrzenkę. Przesuwa się z Raka do Lwa, wschodząc w pierwszych dniach miesiąca na 3 godziny, zaś pod koniec września – na 2.5 godziny przed Słońcem. 21 września przesuwa się w odległości zaledwie 0.5° od Regulusa (mapka).

Mars przemierza gwiazdozbiór Strzelca, zmniejszając swą jasność od –0.9 do –0.4m. W pierwszych dniach września zachodzi o 23:00; w ostatnich – o 22:20.

Jowisz powoli wędruje przez gwiazdozbiór Bliźniąt, a jego jasność równie powoli wzrasta od –2.1 do –2.3m. W pierwszych dniach miesiąca wschodzi kilkanaście minut po północy, zaś w ostatnich – o 22:30.

Saturn nie opuszcza gwiazdozbioru Byka, trzymając się przez cały wrzesień w pobliżu Aldebarana. Na niebie pojawia się półtorej (pierwsze dni września) do dwóch godzin (koniec września) przed Jowiszem. Jego jasność wzrasta od +0.1m do –0.1m.

Neptun i Uran bawią w gwiazdozbiorze Koziorożca. Na początku miesiąca zachodzą odpowiednio o 2:50 i 4:20. Urana dojrzymy przez zwykłą lornetkę, Neptuna zaś przez lunetę lub niewielki teleskop.

Pluton przebywa w gwiazdozbiorze Wężownika i w pierwszych dniach września zachodzi kwadrans przed północą. Można go dojrzeć przez teleskop o średnicy co najmniej 15 cm.

Śladem Księżyca

10 września o godz. 15:00 Księżyc zakryje Saturna, zaś 12 września o 14:00 – Jowisza. Pod koniec roku zjawiska te powtórzą się jeszcze parokrotnie, przy czym listopadowe i grudniowe zakrycie Saturna będzie widoczne w Polsce. Tym razem możemy obejrzeć Srebrny Glob na krótko przed i tuż po zakryciu Jowisza (mapka). 15 września cienki sierp naszego satelity utworzy malowniczą parę z Wenus (mapka), zaś 24 września Księżyc w pierwszej kwadrze ujrzymy w pobliżu Marsa (mapka).

O czym warto wiedzieć

23 września o 1:04 Słońce znajdzie się w punkcie Wagi i rozpocznie się astronomiczna jesień. Zainteresowanym podaję czas gwiazdowy Greenwich 1 września o godz. 24:00 czasu uniwersalnego: 22h 44m 50s.

OBIEKT MIESIĄCA - Mgławica planetarna Helisa

Gdy nasze Słońce zbliży się do kresu swej drogi ewolucyjnej, jego rozrzedzone warstwy zewnętrzne oddzielą się od gęstego jądra i majestatycznie odpłyną w przestrzeń międzygwiazdową. Dziesięć tysięcy lat później osiągną rozmiary kilku lat świetlnych i z odpowiednio dużej odległości będą wyglądały jak rozmyta tarczka, która niewprawnemu oku może wydać się podobna do jednej z planet. W taki właśnie sposób zakończyły życie gwiazdy, których rozdmuchane resztki ze względu na owo podobieństwo nazywamy mgławicami planetarnymi.

Jedną z najbliżej nas położonych mgławic planetarnych można dojrzeć za pomocą lornetki w tle gwiazdozbioru Wodnika. Helisa – bo taką nadano jej nazwę – na niezbyt długo naświetlanych zdjęciach wygląda jak ciasno zwinięta sprężyna o trzech zwojach (na zdjęciach otrzymanych po dłuższym czasie naświetlania zarys sprężyny znika i mgławica zamienia się w lekko spłaszczoną tarczkę). Niegdysiejsza gwiazda ma teraz średnicę ponad 2 lat świetlnych, co przy dzielącej ją od Słońca odległości 500 lat świetlnych sprawia, że na niebie pokrywa obszar równy jednej czwartej tarczy Księżyca.

Dokładna analiza końcowych stadiów ewolucji gwiazdy podobnej do Słońca pozwala wyróżnić dwa ważne okresy. W pierwszym z nich materia wypływa z gwiazdy ze stosunkowo niewielką prędkością 10–15 km/s. Jej gęstość jest jednak tak duża, że z tego, co gwiazda traci w ciągu roku, można uformować kilka planet wielkości Ziemi. W drugim okresie gęstość wypływającej materii znacznie maleje, ale jej prędkość wzrasta do około 1000 km/s. Ten swoisty rzadki, lecz szybki „wiatr” zderza się z wolno płynącą materią odrzuconą uprzednio i niczym pług śnieżny pcha ją przed sobą, formując z niej cienką warstwę silnie zagęszczonego gazu – tzw. skorupę. Zarówno wolno płynąca materia, jak i szybki wiatr” są bardzo trudne do bezpośredniego zaobserwowania. Możemy za to oglądać skorupę, która zostaje pobudzona do świecenia przez promieniowanie ultrafioletowe wytwarzane w gorącym jądrze gwiazdy. Z upływem czasu skorupa zaczyna „pękać” i kruszyć się”. Główną tego przyczyną jest nierównomierne stygnięcie gazu, który podczas zderzenia rozgrzał się do wysokiej temperatury. Znaczny udział w rozbijaniu skorupy” ma też płynące z jądra promieniowanie. Jest ono pochłaniane w jej schłodzonych fragmentach, które ponownie się przy tym ogrzewają i parują”. Ulatniający się z nich rzadki gaz jest następnie wypychany w przestrzeń międzygwiazdową przez „szybki wiatr” i ciśnienie promieniowania.

Podobne zjawiska zachodzą w Układzie Słonecznym podczas zbliżania się komet do Słońca. Nie zdziwimy się więc, ujrzawszy na zdjęciach Helisy obiekty, których podobieństwo do komet jest wręcz uderzające. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom. Po pierwsze – długość największych komet, mierzona od czubka głowy aż po koniuszek ogona, nie przekracza kilkuset milionów kilometrów. Struktury w Helisie są aż tysiąckrotnie większe! Po drugie – komety mają niewielkie jądra zbudowane z zestalonych gazów i pyłu, których tutaj nie znajdziemy.

Po trzecie wreszcie, komety nie są rozbiegającymi się fragmentami Słońca, lecz krążącymi wokół niego resztkami budulca, z którego uformowały się planety. Na koniec wypada zapytać o pochodzenie „sprężyny”, od której Helisa wzięła swą nazwę. Z pewnym zażenowaniem muszę wyznać, że... astronomowie nie znają odpowiedzi na to pytanie. Można się tylko domyślać, że umierająca gwiazda ma towarzysza, z którym tworzy parę trwale związaną siłami grawitacji, i który „zostawił swój ślad” w gęstej materii płynącej w przestrzeń międzygwiazdową.