Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ KAJETAN WRÓBLEWSKI
UCZENI W ANEGDOCIE - NIEULECZALNE UROJENIA
Wiedza i Życie nr 9/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/2001

Prawo Ohma należy do najbardziej znanych praw fizyki. Zetknął się z nim zapewne każdy uczeń w szkole średniej. Prawie nikt jednak nie wie, że odkrywca tego prawa, Georg Simon Ohm, był profesorem matematyki, a wyniki jego badań były przez większość współczesnych mu uczonych albo ignorowane, albo traktowane jako "fantazje" i urojenia".

Wszystko zaczęło się od ojca naszego bohatera. Johann Wolfgang Ohm, prosty ślusarz z Erlangen w Bawarii, był niezwykłym człowiekiem. Wykształcenie i sporą wiedzę zdobył w młodości w dość niecodzienny sposób od pewnego studenta uniwersytetu w Erlangen, który spłacał część należności za pokój wynajmowany w domu Ohmów lekcjami matematyki udzielanymi synowi gospodarza. Potem Johann Wolfgang samodzielnie studiował filozofię, zwłaszcza Kanta, i pogłębiał znajomość matematyki bezpośrednio z dzieł Eulera i innych wybitnych uczonych. Miał też kontakty z profesorami matematyki na uniwersytecie w Erlangen.

Szacunek dla wiedzy i wiarę w jej wartość przekazał swym synom. Georg Simon urodził się 16 marca 1789 roku. Wraz z bratem Martinem był kształcony w domu przez ojca. Było to nauczanie bardzo skuteczne, bo obaj bracia stali się matematykami. Jeden z profesorów uniwersytetu w Erlangen przyrównał nawet rodzinę Ohmów do słynnego rodu Bernoullich.

Po zakończeniu nauki w domu Georg Simon wstąpił do lokalnego gimnazjum, ale tam już niewiele się mógł nauczyć. W 1805 roku zapisał się na uniwersytet w Erlangen. Szybko się okazało, że uroki życia studenckiego są silniejsze niż pociąg do wiedzy, toteż Ohm spędzał wiele czasu na tańcach, grze w bilard i jeździe na łyżwach. Ojciec był zdegustowany tym, że syn tak marnuje czas oraz możliwość zdobywania wykształcenia i zaledwie po trzech semestrach przestał łożyć na jego studia. Georg Simon został wysłany do Szwajcarii, gdzie zatrudnił się jako nauczyciel matematyki w szkole w Gottstadt. Szybko przerwał tam pracę i zaczął dawać prywatne lekcje w Neuchatel. Cały czas jednak samodzielnie studiował dzieła największych matematyków, zamierzając wrócić do przerwanych studiów. Udało się to wkrótce i w październiku 1811 roku Ohm uzyskał doktorat z matematyki na uniwersytecie w Erlangen.

Młody doktor rozpoczął pracę jako nauczyciel w dość marnej szkole w Bambergu. Została ona jednak po trzech latach zamknięta. Ohm wrócił do Erlangen i czekając na lepsze czasy, pracował w warsztacie ojca.

W 1817 roku wydał podręcznik geometrii, napisany - jak wspominał - w nieogrzewanym pokoju. Książka ta zwróciła na niego uwagę, toteż zaproponowano mu posadę nauczyciela matematyki w jezuickim gimnazjum w Kolonii. Ohm ochoczo przyjął propozycję i przepracował tam niemal dziesięć lat. Był bardzo dobrym nauczycielem, a jednym z jego uczniów był znany potem matematyk Peter Lejeune Dirichlet.

Właśnie w Kolonii Ohm zainteresował się fizyką i wykonał eksperymenty, które potem uczyniły go sławnym. W pracy opublikowanej w 1825 roku podał wyniki badania przewodzenia prądu z galwanicznej baterii Volty przez druty różnej długości. Miarą prądu było wychylenie igły magnetycznej umieszczonej obok drutu. Na nieszczęście Ohm przyjął jako parametr skomplikowaną funkcję tego wychylenia, co spowodowało, że swe prawo zapisał, najpierw używając logarytmów! W następnym roku ogłosił teoretyczną analizę zjawiska przepływu prądu w obwodzie. Praca ta nosiła tytuł "Obwód galwaniczny opisany matematycznie". Ohm wykorzystał w niej idee Fouriera na temat przepływu ciepła.

Skomplikowana postać matematyczna wyników pierwszej pracy oraz mało zrozumiałe rozważania w drugiej spowodowały falę krytyki. Trudno było przecież uwierzyć, że nikomu nieznany matematyk z prowincjonalnego gimnazjum może mieć do powiedzenia coś istotnego na temat zjawisk fizycznych. Nie zmieniła sytuacji kolejna praca Ohma z 1826 roku, w której podał streszczenie wyników swych eksperymentów w postaci już niewiele różnej od tej, którą znamy z obecnych podręczników.

Profesor fizyki z Berlina Georg Friedrich Pohl napisał o pracy "Obwód galwaniczny opisany matematycznie", że "każdy, kto patrzy na świat z szacunkiem dla jego urządzenia, musi odwrócić się od tej książki jako produktu nieuleczalnego urojenia, którego jedynym celem jest umniejszenie dostojeństwa przyrody". Zdaniem Pohla teoria Ohma to "stek nagich fantazji, które nie znajdują potwierdzenia nawet w najbardziej powierzchownych obserwacjach faktów".

W końcu sam pruski minister edukacji, przekonany krytycznymi uwagami, wypowiedział się, że "fizyk głoszący takie herezje nie zasługuje na to, aby nauczać". Głęboko dotknięty tymi niezasłużonymi opiniami Ohm złożył na ręce ministra rezygnację ze stanowiska nauczyciela w Kolonii. Przyjechał do Berlina i przez następne sześć lat zarabiał na życie dorywczymi lekcjami matematyki. Dopiero w 1833 roku rząd Bawarii zaproponował mu posadę profesora na politechnice w Norymberdze. Ohm ją przyjął, uznając, że to go przybliża do upragnionego celu, jakim była katedra uniwersytecka. Cel ten osiągnął dopiero pod koniec życia, kiedy w 1852 roku został profesorem uniwersytetu w Monachium. Był już wtedy znany w świecie i miał wiele wyróżnień, jak członkostwo Royal Society i Bawarskiej Akademii Nauk.

Ohm był niski, tęgi, miał miłe spojrzenie, odznaczał się skromnością oraz spokojnym usposobieniem. Podkreślano jego uprzejmość w stosunku do innych, nawet przeciwników. Rzadko się odzywał, jeśli nie był pytany. Żył samotnie, pochłonięty pracą. Zmarł w 1854 roku, pozostając do końca aktywnym badaczem i nauczycielem.