Twoja wyszukiwarka

MARZENNA NOWAKOWSKA
FELIETON ETOLOGA - POLITYCY NA TOKOWISKU
Wiedza i Życie nr 9/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/2001

Do mównicy idzie z wysoko podniesioną głową. Krok pewny, sprężysty. Garnitur od najlepszego krawca. Jeśli głos także go nie zawiedzie, polityk może nawet gulgotać. Liczy się wrażenie siły i pewności siebie.

Samica pawia potrafi wykryć brak zaledwie pięciu piór w trenie zalotnika. Łania bada symetrię poroża jeleni. Wieloryb, który chce zostać ojcem, musi nauczyć się śpiewać. Politycy zaś, jak tokujące samce, wiedzą, że dobry głos i wygląd decydują o ich losie. Stosują diety odchudzające, uśmiechają się, krygują. I toczą pojedynek o najlepszą pozycję.

Walka o dobre miejsce, którą nieustannie prowadzą na tokowisku bataliony, daniele, żaby, w świecie polityki przekłada się także na boje o lepszy czas antenowy. A poziom męskiego hormonu, testosteronu, jest tak wysoki, że i samce, i politycy rzucają się na siebie z pasją wściekłych kogutów. Nawet wtedy liczy się każdy, z pozoru nieważny, szczegół. Kiedy w czasie kampanii prezydenckiej pokazano film mający skompromitować Aleksandra Kwaśniewskiego - ten, w którym Marek Siwiec w jego obecności parodiował papieża - sztab wyborczy prezydenta miał ogromnie za złe przeciwnikom nie tylko sam fakt emisji wideoklipu. Szczególnie żalił się na zielonkawe kolory zdjęć - barwy nieprzyjemne dla oka i źle nastrajające widza.

A co na to wyborcy? Okazuje się, że wielu nie zna w ogóle programów swoich kandydatów. Stosują starą, dobrą zasadę kopiowania wyborów. I na tym najbardziej zyskał przyszły prezydent. W polityce bowiem jak na tokowisku - powodzenie ma ten kandydat, który... ma powodzenie. Samice gupików, jeleni, skorupiaków obserwują poczynania zalotników. Chętniej ulegają tym najbardziej obleganym. Młode, niepewne swych wyborów samice robią to, co starsze, bardziej doświadczone.

Partia i polityk zaś zyskują więcej głosów, jeśli w sondażach przedwyborczych mają wysokie notowania. Wielu ludzi zamiast myśleć o przyszłości państwa, myśli o tym, by nie stracić głosu na partię, która wyląduje poniżej progu wyborczego. Bo nie stało się tak, jak tego chciał Włodzimierz Lenin, który twierdził, że "każda kucharka powinna umieć rządzić państwem". Ech, gdyby tak chociaż umiała wybierać...