Twoja wyszukiwarka

PAWEŁ WERNICKI
NA FOTEL PROSZĘ!
Wiedza i Życie nr 10/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/2001

Lasery? W normie! Turbiny? Trzysta tysięcy obrotów! Zdalne kamery i lampy plazmowe? Gotowe! To nie start wahadłowca, tak już dziś może wyglądać wizyta u dentysty.

Chociaż zęby są najtwardszą częścią ciała, zwykle i tak, niestety, nie wystarczają na całe życie. Jeśli nie zostaną wybite, a ich szkliwa nie zniszczy próchnica, często wypadają z powodu zaniedbanych dziąseł. Stan zębów odbija się na zdrowiu, samopoczuciu i tym, jak postrzegają nas inni człowiek sukcesu powinien przecież z daleka świecić bielą zębów. Ale mniejsza o wizerunek. Szczęka i żuchwa są bogato unerwione dlatego chore zęby potrafią tak bardzo boleć.

Większość kłopotów sprawia próchnica. Wywołują ją bakterie, które przekształcają cukry w kwasy organiczne niszczące szkliwo. Jedną z przyczyn próchnicy jest niewłaściwa dieta, zbyt bogata w węglowodany. Nic dziwnego, że w czasie drugiej wojny światowej europejskie dzieci miały mniej dziurawe zęby niż obecnie. Zmiana diety i sposobu życia może prowadzić do wystąpienia próchnicy nawet u osób dotychczas od niej wolnych. Przykład? Wśród dzieci Indian z Alaski próchnica szerzy się w zastraszający sposób - wielu z nich trzeba usuwać nawet wszystkie mleczne zęby. Przyczyniły się do tego słodkie napoje gazowane.

Także nadmierne obciążenia mechaniczne nie służą uzębieniu. Typowym grzechem młodości jest popisywanie się otwieraniem butelek zębami. Drugim problemem pod względem częstości występowania, po próchnicy, są choroby przyzębia. Aż 95% Polaków doświadcza tego typu kłopotów. A mogą one prowadzić do poważnego schorzenia dziąseł - paradontozy. Jest to proces, wskutek którego odsłaniają się korzenie zębów, a same zęby zaczynają się chwiać i w końcu wypadają. Podobnie jak w przypadku próchnicy winę za to przypisuje się przede wszystkim bakteriom, tworzącym na zębach osad, przekształcający się w twardą płytkę. Coraz częściej uważa się jednak, że płytka nazębna tylko inicjuje zmiany, za które część winy ponosi zbyt silna reakcja odpornościowa organizmu.

Jednak zbyt osłabiony (np. przez stres) układ odpornościowy to także przyczyna problemów z zębami. Zmniejsza się wówczas ilość zawartych w ślinie przeciwciał. Studenci zdający egzaminy bądź osoby, które straciły kogoś bliskiego, często mają kłopoty z zębami. Choroby dziąseł i zębów wpływają na cały organizm twierdzi się nawet, że zwiększają ryzyko zawału, udaru i poronienia. Wszystko to za sprawą bakterii, które mogą się przedostać z jamy ustnej do krwiobiegu.

Uśmiech jak z reklamy

Jak dbać o zęby? W zasadzie wszyscy to wiedzą. Dieta bez nadmiernych ilości cukru, co pół roku wizyta u dentysty i regularne mycie zębów. Pierwsze szczoteczki do zębów stosowano podobno w Chinach pod koniec XV wieku. Obecnie mają ogromną liczbę odmian. Mogą być ręczne lub elektryczne, wykonujące ruch posuwisto-zwrotny, lub z wirującą końcówką. Niektóre nawet emitują fale dźwiękowe wspomagające czyszczenie. Są też aparaty usuwające resztki pokarmu silnym strumieniem wody - jak wysokociśnieniowa myjka do samochodów. Ostatnio w Japonii opracowano szczoteczki z wbudowaną kamerą wideo. Dzięki niej można obserwować swoje zęby. Ważna jest jednak przede wszystkim staranność i systematyczność w czyszczeniu.

Myjąc zęby, marzymy o śnieżnobiałym uśmiechu. Tymczasem najbardziej odporne na próchnicę są zęby w kolorze żółtym. Ideał białych zębów można osiągnąć na różne sposoby, np. "wyłożyć" je porcelanową licówką. Można je też polakierować, przy okazji zabezpieczając przed próchnicą. Taką profilaktykę zalecają na przykład dzieciom dentyści amerykańscy. Do samego wybielania stosowano kiedyś stężoną wodę utlenioną, obecnie specjalne żele. Czasami stosuje się wybielanie za pomocą lasera lub supermocnej lampy plazmowej. Najpowszechniej używana i najtańsza jest metoda "domowa", opracowana w latach siedemdziesiątych. Pacjent zakłada na zęby specjalne nakładki z środkiem wybielającym. Niektórzy specjaliści twierdzą jednak, że preparaty wybielające mogą uszkodzić szkliwo. Inni, powołując się na wyniki wieloletnich badań, przekonują, że to bezpieczny zabieg. Warto więc podkreślić, że najczęściej do rozjaśnienia zębów wystarczy usunięcie złogów i kamienia. To prosty zabieg wykonywany aparatem ultradźwiękowym.

Cyrulicy i kowale

Angielski filozof i przyrodnik Franciszek Bacon już w XVII wieku przewidywał bezbolesne usuwanie zębów i rozwój protetyki, choć uważał, że należy w miarę możliwości starać się zachować własne zęby pacjenta, które powinny być białe. Podobne są założenia współczesnej stomatologii. Jednak do niedawna leczenie zębów ograniczało się prawie wyłącznie do ich wyrywania.

Jarmarczni wyrywacze zębów do dziś pojawiają się na targach wielu miast Afryki. W dawnej Europie obok cyrulików często rwaniem zębów dorabiali sobie kowale, jako ludzie silni i mający pod ręką obcęgi. Chińscy dentyści wyrywali zęby gołymi rękami dzięki długiemu treningowi, polegającemu na wyciąganiu tysięcy drewnianych kołeczków wbitych w deskę. Europejscy chirurdzy zajęli się zębami w XVIII wieku, dopiero później wyodrębnił się zawód dentysty. W USA już w 1839 roku powstała pierwsza szkoła dentystyczna - College of Dental Surgery w Baltimore.

Gabinet rodem z NASA

Najważniejszym urządzeniem w gabinecie dentysty jest zespolona z fotelem jednostka stomatologiczna. Łączy ona w całość - wiertarkę, urządzenie odsysające ślinę, lampę i wiele innych elementów. Niekiedy wyposażona jest w automatyczny system odkażający wszelkie przewody i końcówki. Obecnie jednostki mają tyle różnych funkcji, że ich obsługa wymaga dużej wiedzy i praktyki. Konieczność jednoczesnego operowania końcówką turbiny, ssakiem i inną aparaturą wymaga nie dwóch, ale czterech albo nawet sześciu rąk. I rzeczywiście, coraz częstsza jest praca zespołowa, jak przy operacjach chirurgicznych. Podobieństwo jest tym większe, że na nowoczesnych fotelach pacjent właściwie leży. Normą staje się też znieczulenie miejscowe. Dzięki temu, że stomatolog siedzi przy pacjencie, a nie garbi się nad nim, jest mniej narażony na choroby kręgosłupa.

Fotel poruszany elektrycznie i "zapamiętujący" ustawienia optymalne dla poszczególnych pacjentów to już właściwie standard. Niektóre urządzenia wyposażone są w czujniki zatrzymujące, a nawet cofające się w przypadku natrafienia na opór. Dzięki temu niczyja ręka ani noga nie zostanie przycięta przy ustawianiu. Ponadto włączenie wiertarki blokuje fotel (nie ruszy się niespodziewanie w czasie borowania), a jednocześnie umożliwia włączenie tylko jednej końcówki roboczej (dzieci na fotelu dentystycznym są zdolne do wszystkiego).

Pierwsze wiertarki dentystyczne były poruszane za pomocą pedału. Wiertarki elektryczne poprawiły sytuację, ale nadal borowanie było bolesnym i długotrwałym zabiegiem. Dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych pojawiła się turbinowa wiertarka pneumatyczna. Wiertła osiągające setki tysiący obrotów na minutę pozwoliły skrócić czas przykrego zabiegu. Strumień powietrza chłodził obrabiane miejsce, łagodząc ból. Niekiedy stosuje się też chłodzenie strumieniem wody lub wodną mgiełką. Jednak wiertarka turbinowa zatrzymuje się przy silniejszym nacisku. Dlatego potrzebne są także mocniejsze, wolniej się obracające (od 500 do 160 000 obr./min) mikromotory elektryczne, używane na przykład do poruszania pilników i poszerzaczy przy leczeniu kanałowym.

Bez borowania

Są też metody bardziej efektowne. Na przykład stosowana w niektórych przypadkach tzw. abrazja powietrzna. Niesione przez strumień sprężonego powietrza ziarenka tlenku glinu uderzają w ząb, usuwając próchniczo zmienione fragmenty. W stomatologii stosuje się też od lat lasery. Najczęściej do fizykoterapii przy chorobach dziąseł (światło o odpowiedniej barwie korzystnie wpływa na tkanki), ale również zamiast wiertła. Do tego celu oczywiście potrzeba urządzeń dużej mocy. Laser neodymowy odparowuje część tkanek, zaś pozostałe stapia, pozostawiając szklistą powierzchnię. Innym zastosowaniem lasera jest wybielanie zębów - przebarwienia bieleją pod wpływem silnego światła jak kości leżące na pustyni. Jednak nie uda się w ten sposób usunąć na przykład szpecących złogów metali ciężkich.

Zupełnym przeciwieństwem technologicznych rozwiązań nowoczesnej dentystyki może się wydać szwedzki środek Carisolv. Pomysł jest genialnie prosty. Wystarczy w chorym miejscu umieścić kroplę preparatu (ma postać różowoczerwonego żelu), chwilę poczekać i zeskrobać odpowiednim narzędziem rozmiękczoną część zęba. Carisolv rozpuszcza tylko chore tkanki. To dzięki zawartym w nim aminokwasom i zasadowemu odczynowi. Co prawda przeznaczony jest głównie do leczenia dzieci, jednak niektórzy stomatolodzy stosują go także w innych, trudnych przypadkach. Niestety, nie okazał się taką rewelacją, jak sądzono - ze względu na cenę i pracochłonność. Przeciwnicy zarzucają metodzie nieekonomiczność (otwarte opakowanie Carisolvu traci aktywność po 30 min, a nie jest tanie), konieczność stosowania specjalnych narzędzi (drogich) i czasochłonność (samo działanie żelu to chwila, za to skrobanie trwa długo), wreszcie że wbrew reklamom nie jest to metoda całkowicie bezbolesna. Ale jeśli ktoś nienawidzi borowania...

Uśmiech, proszę

Jak w całej medycynie, także w stomatologii diagnostyka jest podstawą leczenia. Najpowszechniejszym narzędziem są tu zdjęcia rentgenowskie, które mogą na przykład ujawnić niewidoczne gołym okiem ogniska próchnicy. Zdjęcia wszystkich zębów na jednej kliszy wykonuje się specjalnym (i drogim) aparatem rentgenowskim, w którym lampa i klisza poruszają się wokół unieruchomionej głowy pacjenta.

Do zdjęć pojedynczych zębów wystarczają prostsze urządzenia. Czasem używa się samowywołujących filmów rentgenowskich chemikalia są umieszczone w tym samym opakowaniu, a cały proces wywoływania i utrwalania trwa poniżej minuty. Nowsze rozwiązanie to czujniki cyfrowe wkładane do ust. Zmniejszają (i tak niewielką) dawkę promieniowania, a zdjęcia można natychmiast obejrzeć na ekranie komputera.

By sprawdzić, jak zęby przylegają do siebie, używa się zwykle specjalnych barwiących folii, zostawiających ślady na zębach czegoś w rodzaju kalki. Nowość to aparaty z jednorazowym, foliowym czujnikiem w kształcie łopatki, pokrytym siecią elektrod. Gdy pacjent przygryza czujnik, a aparat pomiarowy ukryty w rękojeści przeka-zuje dane do komputera, na ekranie ukazują się wielobarwne mapy rozkładu nacisku.

Zęby jak na dłoni

Przy oglądaniu zębów oprócz staroświeckiego lusterka używane są zminiaturyzowane kamery o wysokiej rozdzielczości. Na monitorze można pokazać pacjentowi, co mu dolega. Pojawiły się już kamery bezprzewodowe wielkości długopisu, przekazujące obraz drogą radiową. Aby wykryć najwcześniejsze stadia próchnicy, robione są próby z laserami (zdrowy ząb świeci w świetle lasera inaczej niż miejsce dotknięte próchnicą). Skomplikowane przypadki, w których trzeba dokładnie ocenić kości i tkanki miękkie otaczające ząb, mogą wymagać nawet tak kosztownych i wyrafinowanych technik jak tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny.

Po diagnozie i usunięciu próchnicy czas na załatanie ubytku. Oprócz plomb amalgamatowych i nowszych, z utwardzanych światłem kompozytów, coraz częściej stosuje się nowe materiały. Wyglądają jak naturalne szkliwo zęba, a niektóre nawet uwalniają fluor, by zapobiegać dalszemu rozwojowi próchnicy. Co do plomb amalgamatowych, nie udowodniono, by rtęć z nich mogła zatruwać pacjentów. Jednak np. w Szwecji wycofano je ze względu na powszechną tam kremację zwłok. Uwalniana wówczas rtęć zanieczyszcza środowisko.

Wraz z tworzywami światłoutwardzalnymi do plomb pojawiły się specjalne oświetlacze halogenowe. Pod wpływem silnego niebieskiego światła półpłynna masa szybko twardnieje, tworząc wypełnienie w kolorze zęba. Oczywiście i tu wiele można unowocześnić. Oprócz bezprzewodowych lamp halogenowych powstały lampy diodowe nowej generacji, świecące na niebiesko. Od halogenowych różnią się wielokrotnie mniejszym zużyciem energii, wielkością zbliżoną do długopisu oraz tym, że się nie nagrzewają. Ostatnio pojawiły się lampy plazmowe. Utwardzanie jest w ich przypadku lepsze i trwa przeciętnie nie 40 s, ale 3 s. Poza tym tak silne światło może być używane do wybielania zębów (cały zabieg trwa 40 min, zamiast dwóch tygodni spania z wypełnioną wybielającym żelem wkładką na zębach).

Gdy zęby są w tak złej kondycji, że żaden dentysta nie może już ich uratować, przychodzi czas, by skorzystać z usług protetyka. Pojedyncze ubytki można uzupełnić koronami - porcelanowymi nakładkami mocowanymi na ocalałej części korzenia. Kilka zębów da się zastąpić tzw. mostem opartym na sąsiednich zębach lub protezą mocowaną na klej. Najdroższym, ale bardzo skutecznym rozwiązaniem są implanty - sztuczne zęby mocowane na tytanowym trzpieniu. Mogą zastąpić zarówno pojedynczy ząb, jak i cały ich komplet, a wytrzymałością niemal dorównują naturalnemu uzębieniu. Materiały protetyczne muszą być niezwykle wytrzymałe na czynniki chemiczne i mechaniczne. Niektóre z nich wymagają do kształtowania nacisku prasy hydraulicznej, a nawet stosowania niewielkich wybuchów. Protezy przygotowuje się w próżni lub w atmosferze gazu obojętnego, w sterowanych komputerowo piecach.

Jaka będzie przyszłość stomatologii? Trwają prace nad hodowaniem zębów in vitro - w laboratorium. Już dziś udaje się hodować zawiązki zębów myszy na szklanych płytkach. Wszczepiając odpowiednio przygotowane zawiązki w szczękę, można by dać pacjentowi trzecie zęby. Jednak zanim uda się zastosować biotechnologiczne zęby w praktyce, minie jeszcze ładnych parę lat. Trzeba dokładniej poznać proces ich kształtowania, na który wpływają tysiące czynników. Mimo to badaczy już dziś martwi problem: jak dorośli zniosą ząbkowanie?

90% mieszkańców krajów rozwiniętych ma zdrowe dolne zęby przednie, za to 60% z nich straciło z powodu próchnicy zęby górne trzonowe. A przecież resztki pokarmu pod wpływem ciążenia powinny osadzać się na dolnych zębach i to one powinny psuć się najszybciej.

Próchnica jest chorobą zawodową piekarzy i cukierników - z powodu unoszącego się w powietrzu, osiadającego na zębach, cukrowego i mącznego pyłu.

Pierwsze szczoteczki do zębów pojawiły się w XV wieku w Chinach. Szczoteczek nylonowych używa się od lat trzydziestych XX wieku, zaś pastę z fluorem wprowadzono w latach czterdziestych.

Według specjalistów dobra szczoteczka jest dużo ważniejsza niż pasta. Od jej rodzaju, a także od sposobu mycia w największym stopniu zależy zdrowie zębów.

99% dorosłych i 92% dzieci i młodzieży w Polsce choruje na próchnicę.

Przy projektowaniu protez stosuje się dziś najnowsze techniki: dzięki symulacjom komputerowym bada się na przykład rozkład naprężeń w wirtualnym sztucznym zębie. Może on być następnie wycięty z ceramiki przez sterowaną komputerem obrabiarkę. Odporność materiałów protetycznych sprawdza się, zanurzając je w sztucznej ślinie, naśladującej warunki panujące w ustach pacjenta.

Statystyczny Polak wymienia swoją szczoteczkę do zębów średnio raz na 20 miesięcy, podczas gdy statystyczny Amerykanin co 8,5 miesiąca, a Niemiec 7,5 miesiąca. Tymczasem dentyści zalecają wymianę szczoteczki najrzadziej co trzy miesiące.

"Dentystyczne" rekordy Guinnessa: Amerykanin Frank Simon utrzymał zębami w powietrzu motocykl o wadze 61,2 kg. Belg Walter Arfeuille podniósł zębami ciężarki o wadze 281,5 kg Robert Galstyan z Armenii przeciągnął zębami dwa wagony kolejowe o masie 219 t na odległość 7 m. Rzecz jasna żadnego z tych wyczynów nie popierali dentyści.

Proszki, pasty i... mydła (stosowane na przykład w okresie międzywojennym) początkowo tylko wspomagały szczotkowanie zębów. Jeszcze do niedawna w niektórych pastach można było znaleźć cukier, co przekreślało skuteczność zabiegu. Obecnie zawierają substancje przeciwbakteryjne, związki fluoru chroniące i regenerujące szkliwo, dodatki wybielające. Zamiast kredy sosuje się często jako środek ścierny krzemionkę. Dodanie miękkich, ale szorstkich mikrogranulek ułatwia czyszczenie. Ciągle opisywane są nowe substancje o dobroczynnym wpływie na zęby ostatnio takie właściwości przypisuje się ziarnu kakaowemu i zielonmu japońskiemu chrzanowi wasabi.

W dawnej medycynie indyjskiej jako szczoteczek do zębów używano "zamiataczek" ze słomy ryżowej, a jako past mieszanek oliwy, miodu i sproszkowanych minerałów.

Statystyczny Polak zużywa rocznie około 3,5 tubki pasty do zębów, podczas gdy Anglik 8, statystyczny Niemiec - 7 tubek. Co dwudziesty Polak nie używa pasty do zębów w ogóle.

Mycie zębów to nie wszystko powinno się również masować dziąsła, a także czyścić... język (już bez użycia pasty). W licznych zagłębieniach na języku znajdują bowiem schronienie bakterie, które tworzą płytkę nazębną.

Połowa dorosłych Polaków odwiedza dentystę rzadziej niż raz na rok, a niemal 35% polskich rodzin z braku pieniędzy nie leczy psujących się zębów.

Przeciętny czas szczotkowania wynosi w Polsce około 30 s. Dentyści zalecają szczotkowanie przez 3 min...

Dorosły człowiek może mieć do 32 stałych zębów, dziecko - tylko 20 "mleczaków".

Prawdziwa gehenna zaczyna się, gdy nasze zęby reagują bólem na zmiany temperatury, słodkie lub kwaśne pokarmy. Szacuje się, że problem wrażliwych zębów dotyka nawet co piątą osobę dorosłą. Przyczyną jest najczęściej odsłonięcie zębiny - głębiej położonej części zęba, którą normalnie zakrywają szkliwo i dziąsło. Do takiego stanu może doprowadzić zaniedbanie odpowiedniej higieny jamy ustnej. Szkliwo może wówczas zostać uszkodzone przez próchnicę, a kamień odkładający się na zębach może wywołać choroby dziąseł.

Pasty przeznaczone do ochrony wrażliwych zębów zawierają chlorki strontu lub potasu. Substancje te osłabiają przenoszenie impulsów nerwowych, co łagodzi ból i zmniejsza nadwrażliwość zębów.

Pierwsze wiertarki dentystyczne były poruszane za pomocą pedału, jak stara maszyna do szycia. Jeszcze niedawno takie urządzenia były na wyposażeniu polskiej armii. Cóż, wojskowi dentyści nie musieli przynajmniej obawiać się przerwy w dostawie prądu...

Ceny najpopularniejszych zabiegów:

  • plomba światłoutwardzalna 80-200 zł,
  • usunięcie osadu przy użyciu ultradźwięków 90-120 zł,
  • proste usunięcie zęba 80-150 zł,
  • leczenie kanałowe 70-250 zł,
  • znieczulenie przy zabiegu 10-20 zł,
  • korona z porcelany 400-700 zł,
  • implant do 7000 zł,
  • zdjęcie rentgenowskie jednego zęba 15-30 zł,
  • zdjęcie rentgenowskie wszystkich zębów (pantomogram) 60-200 zł.