Twoja wyszukiwarka

BARBARA RISS
KICZ CZY ARCYDZIEŁO?
Wiedza i Życie nr 10/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/2001

...nie jest wielkim dziełem, ani nawet wielką powieścią, ale jest bardzo dobrą powieścią, która w pełni zasługuje na olbrzymie powodzenie, które ją spotkało.

Urok cichego wieczora opanowywał ich z wolna. - Jak tu cicho i jaki świat śliczny - rzekł zniżonym głosem [...]. A ona w tej chwili położyła swą śliczną twarz na jego ramieniu i rzekła: - Mój Marku drogi... I nie mogła mówić więcej. Radość, wdzięczność i poczucie, że teraz dopiero wolno jej kochać, odjęły jej głos, a natomiast napełniły oczy łzami wzruszenia. [...], objąwszy ramieniem jej drobne ciało, tulił ją przez chwilę do siebie [...]. Ona zaś odpowiedziała cicho: Kocham cię, Marku. Po czym umilkli znów oboje, nie mogąc słów dobyć z wezbranych piersi". Z jakiej powieści pochodzi ten cytat? Może z jakiegoś współczesnego romansidła, którego bohaterowie bardzo się pokochali, ale muszą pokonać wiele przeciwności losu, aby wszystko skończyło się happy endem?

Otóż nie. Jest to fragment "Quo vadis", najsłynniejszej chyba na świecie książki Henryka Sienkiewicza, dzięki której przyznano mu Nagrodę Nobla w 1905 roku (choć gwoli prawdy otrzymał ją za całokształt twórczości). Pomimo uhonorowania tym najbardziej prestiżowym wyróżnieniem, przez ponad 100 lat, od chwili wydania w 1896 roku, "Quo vadis" ścigały także niepochlebne opinie. Czesław Miłosz w 1990 roku w szkicu "Sienkiewicz, Homer i Gnębon Puczymorda" pisał, że książka była "ówczesnym filmem Hollywoodu. Czyli puszczeniem w ruch [...] wielkich akademickich płócien "odtwarzających" sceny z życia starożytnej Grecji i Rzymu".

A więc - arcydzieło czy kicz pisany "dla maluczkich"? Zastanawiał się nad tym Witold Gombrowicz, który zobaczył w autorze "Quo vadis" dostarczyciela "przyjemnych snów" dla masowej publiczności, "Homera drugiej kategorii" albo "pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego". W swoim "Dzienniku" pisał: "Mówimy: to dość kiepskie i czytamy dalej. Powiadamy: ależ to taniocha - i nie możemy się oderwać. Wykrzykujemy: nieznośna opera! I czytamy w dalszym ciągu urzeczeni".

Najprostszym zabiegiem zwiększającym poczytność, stosowanym przez autorów powieści popularnej, było ukazanie miłości pełnej przeszkód. Tak postąpił również Sienkiewicz. Czy znacie "Quo vadis"? To posłuchajcie: on Winicjusz, bogaty patrycjusz rzymski, chce ją zdobyć. Ona, Ligia, królewna z północnego ligijskiego plemienia (wedle słów Sienkiewicza "była Polką"), podobna do wiosny, do jutrzenki, ucieka od niego, choć go też pokochała. On tęskni, straszliwie cierpi, szuka jej po całym Rzymie. Ona skryła się u chrześcijan, bo sama wyznawała naukę Chrystusa. Gdy się odnaleźli i przysięgli sobie miłość i życie chrześcijańskie w dobrach Winicjusza na Sycylii - wybuchł pożar Rzymu. Ligia znalazła się w więzieniu razem z chrześcijanami, była ciężko chora. Wreszcie widzimy ją na arenie przywiązaną do rogów straszliwego tura... Sceny spotkań i rozstań, ciągłe obawy i niepewność będą razem szczęśliwie żyć wśród gajów oliwnych i w cieniu cyprysów?

Właśnie ów romans, ale także postaci, interesująco i barwnie ukazane, niezwykle plastyczne sceny, doskonale skonstruowana akcja sprawiły, że już w ciągu roku od książkowej edycji "Quo vadis" - w Stanach Zjednoczonych powieść przygotowywało 40 tłumaczy dla różnych oficyn wydawniczych. Gdyż "nie tylko dla Polaków leżało w tych książkach coś cennego, bo cowboye w stepach, Burowie w południowej Afryce, żołnierze i marynarze, politycy, kupcy, poszukiwacze przygód, aferzyści w New Yorku, skwaterzy amerykańscy i sekciarze angielscy, wykwintni bulwarowcy w Paryżu, gorący lud Florencji i Neapolu, stateczni robotnicy w miastach niemieckich i historycy w swych gabinetach wszyscy przecie czytali skwapliwie "Quo vadis"" - powiedział Stefan Żeromski po śmierci Henryka Sienkiewicza.

Niezwykły sukces Sienkiewicz odniósł we Francji, gdzie w latach 1900-1901 co tydzień ukazywało się dziesięć nowych nakładów książki. Ale tutaj też najbardziej atakowano Sienkiewicza. Pisarz francuski Anatol France (późniejszy laureat Nagrody Nobla) uważał tę powieść "za dzieło idiotyczne i wyraz polskiego neokatolicyzmu".

W okresie największej popularności "Quo vadis" toczyły się zawzięte spory, jakie książki historyczne wpłynęły na to dzieło: widziano w nim wręcz plagiat romansu włoskiego pisarza Agostina della Sala Spada ("Świat antyczny"), a także podobieństwo do "Ostatnich dni Pompei" Anglika Edwarda Bulwera-Lyttona. Najostrzej atakowali krytycy francuscy, zarzucając polskiemu pisarzowi bezpośrednią zależność od utworów francuskich. Sienkiewicz kategorycznie sprzeciwiał się łączeniu jego "rzymskiej powieści" z takimi dziełami literackimi, jak "Męczennicy, czyli tryumf religii chrześcijańskiej" Fran~ois René de Chateaubrianda i "Acte" Aleksandra Dumasa ojca. Polscy krytycy mówili delikatniej o wpływie powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego "Rzym za Nerona", czego zresztą Sienkiewicz się nie wypierał. Przyznawał, że pracując nad "Quo vadis", był zainspirowany "Antychrystem", książką francuskiego filologa i historyka Ernesta Renana (wypełnioną rozważaniami o Neronie) i korzystał ze źródłowych pism historyków starożytnego Rzymu, takich jak "Żywoty cezarów" Swetoniusza, "Roczniki" Tacyta, "Uczta Trymalchiona" Petroniusza oraz z "Listów Apostolskich". Zachwycał się też "Ben Hurem" Lewisa Wallace'a.

I tak powoli moglibyśmy dojść do wniosku, że "Quo vadis" to istotnie - romans rzucony w obcy nam, odległy świat antyku, który interesuje coraz mniejszą garstkę osób.

Ale powieść podejmuje uniwersalny temat narodzin wielkiej religii. Dziś, po upływie dwóch tysięcy lat, ta religia ma najwięcej wyznawców na świecie. Poznajemy więc życie pierwszych gmin chrześcijańskich w Rzymie, jak również rozterki tych, których pociągała nauka Chrystusa, jednak jeszcze nie wierzyli, nie mogli pojąć. Sienkiewicz opisał prześladowania chrześcijan i coraz liczniejsze nawrócenia wśród niewolników i plebejuszy, a także wśród patrycjuszy rzymskich oraz żołnierzy Nerona. Wśród męczenników są też apostołowie Piotr i Paweł z Tarsu.

Oczywiście i tej sprawie nie przepuściła krytyka. Zarzucano polskiemu pisarzowi nadmierną zmysłowość niektórych scen, brak głębi przeżyć religijnych i powierzchowny obraz początków chrześcijaństwa. Wskazywano na zbyt płytkie ujęcie zmagań dwóch światów. Wielki pisarz rosyjski Lew Tołstoj zwracał zaś uwagę, że "chrześcijanie lśnią nadmierną białością, natomiast poganin został przedstawiony w zbyt czarnych kolorach".

Także w Polsce w bliższych nam czasach, po drugiej wojnie światowej, nie brakło krytyków, którzy np. zastanawiali się: czy istnieje ktoś, kto przejmie się losem Winicjusza i Ligii tylko dlatego, że ona była chrześcijanką, a on poganinem? Równie dobrze - twierdzono - Ligia mogłaby być wyznawczynią jakiegokolwiek bóstwa, którego czciciele byliby akurat prześladowani. Być może, ale to już byłaby zupełnie inna powieść, bo zamysłem Sienkiewicza było właśnie pokazanie narodzin nowej silnej religii.

W "Quo vadis" jesteśmy zarazem świadkami upadku starego świata. I choć to świat już zepsuty, zakłamany, gdzie nie jest zbrodnią zabić matkę, brata i syna - jak to uczynił Neron - to jednak pełen dekadenckiego wyrafinowanego przepychu. Wielkie imperium rzymskie ginie - na naszych, czytelników, oczach - jak ginie jego okrutny władca, Neron: "W mgnieniu oka śmierć poczęła obejmować mu głowę. Krew z grubego karku bluzgała czarnym strumieniem na ogrodowe kwiaty. Nogi jego poczęły kopać ziemię skonał [...] I tak minął Nero, jak mija wicher, burza, pożar, wojna lub mór, a bazylika Piotra panuje dotąd z wyżyn watykańskich miastu i światu. Wedle zaś dawnej bramy Kapeńskiej wznosi się dzisiaj maleńka kapliczka z zatartym nieco napisem: "Quo vadis, Domine?"".

W jednej z licznych prac poświęconych Sienkiewiczowi czytamy, że "Quo vadis" ukazuje w przepięknej formie prawdę o tym, iż okrucieństwo i zbrodnia, zło i nienawiść nie mogą zapanować nad światem, jeśli przeciwstawi im się potęga szlachetności, miłości i dobra. Kto zaprzeczy, że jest to prawda wiecznie żywa?

Fragmenty z "Quo vadis" Henryka Sienkiewicza pochodzą z wydania Prószyński i S-ka, Warszawa 2000. Cytat we wstępie artykułu: Henry de Montherlant, "Henryk Sienkiewicz", PZWS, Warszawa 1966.

Mgr BARBARA RISS jest filologiem, pracuje w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie.