Twoja wyszukiwarka

WIKTOR PAWŁOWSKI
PTASIE WIZYTÓWKI
Wiedza i Życie nr 10/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/2001

Obrączka na nodze ptaka jest dla nas czymś zupełnie zwyczajnym. W filmie "Pan Tadeusz" nad wojskami Napoleona przelatuje nawet oznakowany bocian. Cóż, musiał chyba podróżować w czasie...

Masowe zakładanie obrączek rozpoczęło się zaledwie sto lat temu. W czasach Jacka Soplicy spotkanie ptaka z obrączką było praktycznie niemożliwe. Przez długie lata nie wiedziano nawet, że ptaki są zdolne do wędrówek na inne kontynenty. Często ich okresowe zniknięcia tłumaczono najbardziej fantastycznymi teoriami. Arystoteles uważał na przykład, że popularne latem w Grecji pleszki przemieniają się w zimujące rudziki, a kukułki w krogulce. Kiedyś wierzono też, że miejscem zimowania ptaków jest... Księżyc! Nocni obserwatorzy widzieli bowiem sylwetki ptaków ukazujące się na tle jego tarczy.

Poprawne opisy niektórych szczegółów wędrówki pojawiły się w Europie już w XIII wieku. Cesarz niemiecki Fryderyk II umieścił je w dziele "De arte venandi cum avibus" (" sztuce polowania z ptakami"). Z tamtych czasów pochodzi też praca opata klasztoru Cystersów w Niemczech, który donosił, że powróciła do niego jaskółka z doczepionym pergaminem informującym o jej pobycie w Azji. Publikacje te poszły jednak w zapomnienie. Dopiero w XIX wieku nasiliły się doniesienia o wypuszczaniu ptaków z karteczkami lub obrączkami z ich "adresem domowym" i powrotami z zimowisk z odpowiednimi dopiskami. W tych pionierskich dla ornitologii czasach ważną rolę pełnili także Polacy Kazimierz hr. Wodzicki opisywał np. wyprawy Towarzystwa Ornitologów Niemieckich (którego był członkiem) do Afryki Wschodniej wiosną w latach 1848-1851. swojej pracy pt. "Bocian" jako jeden z pierwszych trafnie wykreślil szlak wędrówek tych ptaków.

W miarę rozwoju geografii, komunikacji i... poczty zaczęto zbierać coraz więcej informacji. Tworzono stałe punkty obserwacyjne w miejscach skupiania się szczególnie wielkich grup wędrujących ptaków. Wykorzystywano najróżniejsze metody nawet wiedzę etnografów, do wskazywania zimowisk na podstawie szczególnych cech odłamków dzid i strzał utkwionych w ciałach ptaków, np. bocianów. Przełomem w śledzeniu wędrówek było jednak zaproponowanie w roku 1899 masowego obrączkowania ptaków. Na ten pomysł wpadł duński nauczyciel Christian Mortensen. Technika ta bardzo szybko stała się podstawową metodą badania dróg migracji ptaków. Przyniosła ona rozpoznanie obszarów zimowisk i tras wędrówek większości gatunków.

Przyjmij tę obrączkę...

Współczesne obrączki są długimi, wąskimi blaszkami duraluminiowymi, rzadziej stalowymi, zwiniętymi w walec, tak aby końce nie zachodziły na siebie. Dla większych ptaków końce mają zaciskowy "zamek". Są różnych rozmiarów, w zależności od wielkości i ciężaru ptaków (zdjęcie powyżej). Najmniejsze mają średnicę 2 mm, największe 2-6 mm i odpowiednio grubą blachę, zaś masę od poniżej 0,1 g do kilku gramów. Obrączkę przed założeniem rozchyla się, a potem zaciska na nodze ptaka. Każda ma swój kolejny numer wytłoczony na blasze, literę rozmiaru oraz symbole stacji i kraju. Zakładając obrączkę, zapisuje się gatunek ptaka, wiek, miejsce, datę i po sezonie wysyła zbiorczy formularz do organizatorów akcji obrączkowania. Koszt wytworzenia jednej obrączki waha się od 15 gr do 1,25 zł.

Ptaki do obrączkowania łapie się w różne pułapki (sieci, druciane skrzynki itp.) na trasach przelotów, przy gniazdach i miejscach żerowania lub ogranicza się do znakowania piskląt na gniazdach. Przy okazji ptaki mierzy się, waży, określa ich płeć i kondycję. Ze znalezionych martwych ptaków obrączki są zdejmowane, z żywych spisuje się tylko numer. Większość tzw. wiadomości powrotnych, czyli informacji opisujących znalezienie ptaka z obrączką, pochodzi od ptaków schwytanych wkrótce po zaobrączkowaniu w okolicach miejsca znakowania. Wiadomości o ptakach otrzymane z odległych zakątków świata i na długo po znakowaniu stanowią na ogół nie więcej niż 1%. Najwięcej informacji powrotnych uzyskuje się o ptakach drapieżnych i łownych (np. o słonkach).

Na wschód od Polski rozciągają się wielkie lasy liściaste, na północ iglaste. Ich mieszkańcy napotykają w drodze na zimowisko brzegi Morza Północnego lub Bałtyku. Wzdłuż tej przeszkody zsuwają się jak po zjeżdżalni na morskie brzegi państw bałtyckich, Polski i krajów zachodniej Europy. Dlatego stacje ornitologiczne powstały w dawnym Rositten na Mierzei Kurońskiej oraz koło Gdańska i na wyspie Helgoland.

Stacja w Rositten, założona w roku 1901, w okresie 1903-1921 zaobrączkowała ponad 260 tys. ptaków, otrzymując około 2500 tzw. wiadomości powrotnych. Polska ornitologia zasłynęła odbywającą się od ponad 40 lat tzw. Akcją Bałtycką corocznym obrączkowaniem ptaków wędrujących wzdłuż wybrzeża Bałtyku. Więcej o tej niezwykłej inicjatywie, pracy jej uczestników i badanych ptakach już w następnym numerze.

Nie tylko obrączki

Nakładanie metalowych obrączek to nie jedyna metoda badania ptasich wędrówek. Równolegle prowadzone są klasyczne obserwacje z punktów naziemnych, balonów samolotów. Prowadzi się także romantyczne nocne zliczenia na tle tarczy Księżyca. Ich wyniki są potem ekstrapolowane na większy obszar nieba. Zbierane są też martwe ptaki rozbite o przewody elektryczne i budowle. Dzięki tej ostatniej metodzie do ptaków z centrum Warszawy zalicza się: słonkę, wodnika, przepiórkę, derkacza, a nawet syberyjskiego droździka, znalezione na dachach Pałacu Kultury i Nauki.

Do bardziej szczegółowych badań biologii ptaków stosuje się dodatkowe znakowanie. Pokrywa się farbą upierzenie, zakłada kolorowe obrączki na nogi dużych ptaków lub szyje, np. gęsi i łabędzi. Jeśli na takich obrączkach jest naniesiony kod, z reguły czteroznakowy, można go przeczytać przez lornetkę albo lunetę. Tego typu oznaczenia są pomocne przy badaniu losów lokalnej populacji lub pojedynczego ptaka. Niektóre ptaki odnotowywano w ten sposób przez ponad 10 lat, a rekordzistów aż kilkadziesiąt razy (po kilkanaście razy w sezonie).

Do badań wykorzystywana jest oczywiście także najnowsza technika. Stosuje się obserwacje radarowe, które pozwalają śledzić nawet jednego ptaka na odległości do 10 km. Wadą tej metody jest jednak brak możliwości obserwowania ptaków lecących nisko nad ziemią. Ptakom mocuje się także nadajniki radiowe lub ich zminiaturyzowane wersje wszczepia się pod skórę. Zaletą takiego rozwiązania jest możliwość precyzyjnego śledzenia pozycji pojedynczych ptaków za pomocą satelity. Wadą krótki czas obserwacji ograniczony żywotnością baterii, duży koszt i mała liczba badanych osobników, nie spełniająca potrzeb statystyki. Można jeszcze godzinami towarzyszyć ptakom na małych samolotach, szybowcach i lotniach, które są tolerowane przez skrzydlatych wędrowców. Dzięki takim lotniczym obserwacjom udaje się odczytywać z daleka numery na obrączkach.

Pomimo że żyjemy w czasach elektroniki, klasyczne obrączkowanie ma się całkiem dobrze. Jest tanie, łatwe i - co niezwykle ważne - informacja o oznakowanym ptaku może wrócić do naukowca nawet po kilkunastu, kilkudziesięciu latach. Ta metoda nie wymaga wyrafinowanego sprzętu, do badania ptasich wędrówek może się więc włączyć nawet amator. Wystarczy bacznie obserwować napotkane ptaki. Dane z obrączek dużych gatunków udaje się czasem odczytać przez lornetkę, czasami można także znaleźć martwego ptaka z obrączką na nodze. Wówczas zdejmujemy obrączkę lub spisujemy z niej dane, podajemy informacje o okolicznościach znalezienia i wysyłamy je listem na adres: Polska Stacja Ornitologiczna PAN, Gdańsk 40. Sukces ornitologów zależy przecież od ilości informacji o zaobrączkowanych ptakach.

Sarmata - ornitolog

Całe pokolenia polskich ornitologów "wychowały się" na pewnej niezwykłej historii. Opisał ją jezuita Gabriel Rzączyński herbu Ślepowron, znany w świecie przyrodnik z początku XVIII wieku. Według jego relacji, jesienią, przed około trzystu laty, pewien szlachcic wypuścił na wolność bociana, zawieszając mu uprzednio na szyi żelazną blaszkę z napisem "Haec ciconia de Polonia" ("Ten bocian z Polski"). Następnego roku ptak powrócił ze... złotą blaszką i napisem: "India cum donis remittit ciconiam Polonis" ("Indie odsyłają z darem bociana Polsce"). Wyprawa następnego roku, również z blaszką żelazną, zakończyła się przylotem wiosennym z blaszką... z miedzi i napisem "Grata Iaponia pro haec ciconia" ("Japonia wdzięczna za tego bociana"). Jak w każdej bajce i w tej jest ziarno prawdy - nasze bociany rzeczywiście odlatują na południowy wschód.

Prof. dr hab. WIKTOR PAWŁOWSKI jest chemikiem (pracuje w Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach i Uniwersytecie Warszawskim) oraz fotografikiem - przyrodnikiem.