Twoja wyszukiwarka

MARZENNA NOWAKOWSKA
FELIETON ETOLOGA - POSŁOWIE I OSTRYGI
Wiedza i Życie nr 10/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/2001

W trakcie głosowania nad ważnymi ustawami ławy poselskie są zatłoczone. Ale już następnego dnia ta sama sala świeci pustkami. Co rządzi dynamiką obecności posłów na sali? Odpowiedzi dostarczają ostrygi.

Politycy pokazują się w Sejmie tylko wtedy, kiedy mają zapewnioną wysoką oglądalność - mawiają złośliwcy. Czy mają rację? By zrozumieć układ złożony, jakim jest populacja posłów, trzeba dobrze poznać układ prosty. Kolonie ostryg nieco przypominają Sejm w czasie ważnych obrad - w każdym razie ścisk jest tam podobny - z tą różnicą, że małże spędzają razem całe, czasem nawet trzydziestoletnie życie. Nie wprowadzają więc zakłóceń do układu bezładną bieganiną. No i nie muszą podejmować trudnych decyzji. Nawet strona, którą przyczepiają się do skał, jest ustalona genetycznie, a więc nie podlega dyskusji. Ławice ostryg czepiają się podłoża zawsze lewą połówką muszli.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można też przyjąć, że konstrukcja psychiczna ostryg jest prostsza niż konstrukcja psychiczna posłów. W przeciwieństwie do polityków, przynajmniej tych, których oglądamy w telewizji, małże nie mają oczu ani uszu, ba!, nawet brak im mózgu (ostrygom - oczywiście!). Do tej pory sądzono więc, że są zupełnie niewrażliwe na sposób traktowania.

A jednak kilka miesięcy temu opublikowano wyniki badań dowodzących, że nawet małże mogą stać się ofiarami własnej wrażliwości. Farmerzy postępują z nimi obcesowo: wyrywają z ulubionego miejsca, rzucają niczym kamienie, wytrząsają na wyboistych drogach.

To u mięczaków powoduje silny stres i ułatwia atak bakterii - szczególnie tych z rodzaju Vibrio. U ludzi bakterie te wywołują takie okropne choroby jak cholera objawiająca się między innymi silną biegunką.

Niewątpliwie decydowanie o losach kraju, co ma miejsce w czasie głosowania ważnych ustaw, musi wywoływać jeszcze silniejszy stres niż obijanie. Jaka jest odpowiedź organizmów posłów? Wnioski wysnute naprędce, per analogiam, każą politykom głęboko współczuć. Winę za nieobecność ponosi biologia. Oni sami zaś znajdą pocieszenie w sentencji: "Charakter oszlifowany cierpieniem ma wartość brylantu".