Twoja wyszukiwarka

MIROSŁAW RUTKOWSKI
SYGNAŁY - WODNA BOMBA
Wiedza i Życie nr 12/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/2001

Co zrobić, gdy jezioro na szczycie góry występuje z brzegów?

Dziesięć lat temu eksplozja wulkanu Pinatubo na filipińskiej wyspie Luzon kosztowała życie 800 ludzi. Po erupcji wierzchołek wulkanu zniknął, a na jego miejscu powstał krater. Tropikalne deszcze powoli zamieniały go w jezioro. W połowie bieżącego roku krater został wypełniony po brzegi. Geolodzy przewidywali, że przelanie się wody przez krawędzie spowoduje zmycie ogromnej ilości pyłów pokrywających stoki wulkanu. A wówczas lawiny błota, zwane laharami, zniszczą położone u podnóża wulkanu miasto Botolan.

Aby zapobiec katastrofie, za radą naukowców rozpoczęto przygotowania do kontrolowanego opróżnienia jeziora. Operacja ta, wykonywana po raz pierwszy na świecie, była jednak niezwykle ryzykowna. Manipulowanie sporym jeziorem na szczycie 1400-metrowego wulkanu mogło skończyć się tragicznie. Na dodatek geolodzy nie byli pewni, jak zachowa się wulkan po odciążeniu go o kilkadziesiąt milionów ton.

W ciągu kilku tygodni robotnicy rekrutujący się z miejscowych plemion, pracując ręcznie i używając najprostszych narzędzi, zbudowali rodzaj kanału o pięciometrowej szerokości. Na początku września usunięto zaporę blokującą wody jeziora. Operacja udała się - 1/4 jeziora spłynęła spokojnie do rzeki Bucao, znajdującej się u podnóża wulkanu.

Nie jest to jednak koniec kłopotów z Pinatubo. Nadal pozostało w nim sporo wody, zaś przez krater przebiega uskok Maraunot, który może się uaktywnić w każdej chwili. Jeśli powstanie szczelina i woda wedrze się do wciąż gorącego wnętrza, nastąpi gigantyczna eksplozja, podobna do wybuchu indonezyjskiego Krakatau, który rozerwał się właśnie w ten sposób.