Twoja wyszukiwarka

EWA KOŁODZIEJAK-NIECKUŁA
SYGNAŁY - GUMA DLA ALERGIKÓW
Wiedza i Życie nr 12/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/2001

Czy pustynie będą konkurować z lasami tropikalnymi w produkcji lateksu?

Gwajula to niepozornie wyglądający krzew o żółtych kwiatach i srebrzystych liściach, który słynie z tego, że jego korzenie wydzielają kwas cynamonowy - substancję toksyczną dla własnego gatunku. Gdzie tu sens? Na pustyni, gdzie rośnie gwajula, jest bowiem niewiele wody i składników mineralnych. Za mało, by rośliny mogły rosnąć w tłoku. Ta strategia wymusza bezpieczną odległość pozwalającą na korzystanie ze skąpych dóbr naturalnych.

Gwajulą w ostatnich latach zaczął interesować się amerykański przemysł chemiczny. Korzenie i łodygi tej rośliny zawierają bowiem duże ilości lateksu. Na początku XX wieku wzdłuż granicy Stanów Zjednoczonych z Meksykiem uruchomiono nawet kilka fabryk gumy korzystających z lateksu pozyskiwanego z gwajuli. Jednak już po 20 latach ogołocono pustynię z cennych roślin i fabryki zamknięto. Prościej i taniej można było produkować gumę, bazując na kauczukowcach rosnących w Malezji, Tajlandii i Brazylii.

Udział tych drzew w naszym życiu jest niebagatelny. Naliczono ponad 40 tys. różnych artykułów domowych i przemysłowych oraz ponad 300 produktów medycznych (w tym rękawiczki i cewniki), wytwarzanych z kauczukowca. Okazuje się jednak, że lateks ten zawiera białka powodujące alergie. Problem ujawnił się już w latach osiemdziesiątych, ale dużego znaczenia nabrał dopiero dziesięć lat później, gdy wybuchła epidemia AIDS. Próbowano wykorzystywać syntetyczne środki zastępcze lub lateks oczyszczany z białek, ale rezultaty nie były zadowalające.

Tymczasem lateks wykonany z gwajuli nie uczula. Pustynna roślina wróciła do łask - trwają prace nad otrzymaniem jej uprawnych odmian. Na pustynnych terenach Arizony i Kalifornii już powstały pierwsze plantacje. Bezpieczne produkty z gwajulowej gumy pojawią się na amerykańskim rynku w 2003 roku.