Twoja wyszukiwarka

ŁUKASZ A. TURSKI
OPINIE - ŁYŻKA DZIEGCIU W BECZKĘ MIODU
Wiedza i Życie nr 12/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/2001

Sądzę, że przyznawanie Nagród Nobla straciło swój majestat na rzecz huku medialnego.

Jak co roku w październiku środowiska naukowe i dziennikarskie spędzają tydzień z oczyma przyklejonymi do ekranów komputerów, na których z dokładnością godną dobrego zegarka pojawiają się wiadomości o przyznaniu nagród w kolejnych dziedzinach wiedzy i za utrwalanie pokoju światowego. Już kilka dni przed ogłoszeniem nazwisk laureatów redakcje umawiają się z zaprzyjaźnionymi przedstawicielami nauk medycznych, fizyki, chemii, ekonomii, a także świata pióra na rozmowy...

Czasami w takich rozmowach pada pytanie: proszę wyjaśnić, dlaczego nie są przyznawane nagrody w dziedzinie matematyki? Można wtedy zrelaksować się i po raz n-ty opowiedzieć historię o fundatorze nagród, jego towarzyszce życia i pewnym matematyku wynajmującym mieszkanie na innym piętrze tej samej kamienicy w Sztokholmie.

Po tym, kiedy elektryk stoczniowy przeskoczył przez płot i zniknął realny socjalizm i gdy nadawanie Polakom Nagród Nobla przestało być zorganizowanym przez CIA i rewanżystów zachodnioniemieckich zamachem na polską rację stanu, do listy pytań dołączono też to o nagrody dla polskich uczonych. Szczęśliwie naszego honoru noblowskiego bronili do tej pory przedstawiciele świata pióra i to we wspaniałym, jak pani Wisława Szymborska, stylu.

Życie idzie do przodu, nauka rozwija się i cały ten medialny szum coraz bardziej oddala nas od świata z początku ubiegłego wieku, gdy Nagrody Nobla miały, przynajmniej w nauce, wielkie znaczenie.

Pokojowa Nagroda Nobla zawsze była ściśle związana z bieżącymi wydarzeniami politycznymi i tylko czasami przyznawano ją prawdziwym bohaterom swoich czasów. Nagroda literacka też od czasu do czasu znajdowała się w świecie, który w dzisiejszej obowiązkowej nowomowie nazwałbym politycznie poprawnym. Niestety, w ostatnich latach dołączyły do tej szarej strefy nagrody z nauk podstawowych (nie wspominam o ekonomii, bo ta pojawiła się niedawno i tak do końca nie jest Nagrodą Nobla w dawnym stylu; cała jest politycznie poprawna i tylko dziw, że zaplątał się w nią tak niepoprawny człowiek jak Milton Friedman).

Kiedyś, kiedyś przyznawano Nagrody Nobla - zgodnie z życzeniem fundatora - za wybitne odkrycia uzyskane w roku poprzedzającym nagrodę. Szybko jednak wydłużono ten okres do kilku lat. Jeden z twórców współczesnej fizyki, Max Born, dostał Nobla w kilkadziesiąt lat po swym osiągnięciu. Ale do dziś nagrody nie dostał Freeman Dyson. Dlaczego? Ano, po części dlatego, że Komitet przestrzega anachronizmu, że nagrodę może dostać tylko trzech twórców, a po części to nie wiem - czy nie dlatego, że jest teraz aż do mdłości politycznie poprawny, a kiedyś był politycznie niepoprawny, wspierając działania w Wietnamie.

Czasem Komitet przyspiesza i przyznaje nagrody za osiągnięcia niemal ciepłe. Czasami są to... dość bolesne wpadki; czasami zaś, jak na przykład w tym roku w fizyce, jest to decyzja ze wszech miar słuszna. O ile jednak w fizyce jako tako trzymamy się średniego poziomu stanów średnich, to niektóre decyzje Komitetu w dziedzinie nauk medycznych i chemii zastanawiają. Okazuje się, że raz przyznawane są nagrody za bardzo kontrowersyjne wyniki, a czasami za wyniki sprzed wielu lat, które już dawno zostały zapomniane lub stały się szalenie akademickie. W sumie sądzę, że przyznawanie Nagród Nobla straciło swój majestat na rzecz huku medialnego.

I jeszcze jedno: co z tymi Nagrodami Nobla dla polskich uczonych. Kiedy okazało się, że fizyka, chemia, matematyka i wiele innych nauk, a także literatura, muzyka, malarstwo, i śmiech, i miłość, podpadają pod ustawy norymberskie, a współczesna nauka wyniosła się ze swojej kolebki - Niemiec - za ocean, to w opuszczonych gmachach uniwersytetów Getyngi, Tybingi, pomiędzy kamieniami bruku na PhilosophenWeg w Heidelbergu zostały zapomniane ziarna wielkiej nauki. Gdy faszyzm został w Niemczech zniszczony, kilkadziesiąt lat ciężkiej pracy i miliardy twardych marek wskrzesiły z tych ziaren wielką naukę. Ale nawet teraz nie jest ona tak naprawdę konkurentem nauki zza Atlantyku w wyścigu po sukcesy.

W Polsce system totalitarny przegnaliśmy dwanaście lat temu. Nim nastał on w naszym kraju, okupanci z premedytacją wyrzynali polską naukę i kulturę. Dziś nasza słabiutka nauka gnie się na byle wietrze w podszytej wiatrem kapocie, bo przecież w III Rzeczpospolitej są inne ważniejsze problemy: trzeba naprawić krzywdy wyrządzone i tym, i tamtym, dopłacić za paliwo do nie istniejących traktorów, dać odprawy tym i tamtym. Ale w radio i telewizji łatwo się zapytać: no, to kiedy Panowie i Panie dostaniecie te Noble?

Więc odpowiem. Jak dacie pieniądze, żebyśmy mogli zbudować w Polsce dobre szkoły powszechne dla każdego. Żeby każdy dzieciak na wsi i w mieście mógł, jak tylko mu jego (teraz będzie politycznie niepoprawnie) zdolności pozwolą, uczyć się, kupować książki, mieć dostęp do Internetu i pograć w koszykówkę w czystej sali.

Jak dacie na to pieniądze, to może jeszcze uda się nam mojemu odchodzącemu w mgłę pokoleniu wykształcić ich tak, aby (jeśli im pozwolicie...) mogli tu, w naszych dawnych pracowniach, zabudować nowe, naprawdę świetne laboratoria. Wówczas może ich uczniowie dostaną te nagrody.

Ale jeśli - Panie i Panowie Posłowie - tak uczynicie, to wtedy pytanie: czy będą te nagrody, czy nie?, nie będzie już miało znaczenia. Bo będziemy mieli w Polsce mądrych i światłych ludzi, no i nie będziemy się bali, że Bigda idzie. A kto chce mieć tylko nagrody, to niech zagra w orkiestrze dętej.

ŁUKASZ A. TURSKI jest profesorem w Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Szkoły Nauk Ścisłych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.