Twoja wyszukiwarka

MARIA ORZESZKO
KOMU DOKŁADKĘ?
Wiedza i Życie nr 12/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/2001

Święta to tradycyjnie czas wielkiego obżarstwa. Począwszy od Wigilii, pochłaniamy ogromne ilości ryb, kapusty, słodyczy... Co na to nasz żołądek?

Apetyt jest często uważany za oznakę zdrowia. Jednak jedzenie służy nie tylko zaspokajaniu głodu, ale ma też znaczenie kulturowe. Spotkania towarzyskie przyczyniają się do umacniania więzi, wzbudzają w uczestnikach uczucia serdeczności, hojności i przyjaźni. Jedzenie to również przyjemność - smakowite aromaty i kojące uczucie sytości sprzyjają opróżnianiu talerza. Jednak to, co przyjemne, nie zawsze bywa zdrowe, zwłaszcza gdy nie znamy umiaru. Stare zapiski nierzadko wspominają o "zbytniej pożądzy do jedzenia", "żarłoctwie", "obłożeniu się pokarmem" czy wreszcie "obżeraniu się po dziury". To zjawisko może mieć kilka przyczyn - od uwarunkowań genetycznych po nawyki kulturowe i stresujący tryb życia.

Istnieją programy badawcze, których celem jest znalezienie przyczyn objadania się i nadwagi. Obecnie przyjmuje się, że istnieją dwa typy otyłości. Najbardziej powszechna (około 70% przypadków) jest otyłość pierwotna. Wciąż jednak nie znamy dokładnie przyczyn tej dolegliwości. Druga kategoria to otyłość wtórna, objawowa. Ta jest skutkiem na przykład przebytego urazu, choroby czy zażywanych leków.

Apetyt w genach

Niezależnie od przyczyny otyłość jest zawsze efektem długotrwałego utrzymywania się dodatniego bilansu energetycznego organizmu. Jest on regulowany na zasadzie sprzężenia zwrotnego - brak substancji odżywczych pobudza do jedzenia, nadmiar hamuje łaknienie. Nadmierny apetyt może wynikać z zaburzeń regulacji tego sprzężenia lub może być skutkiem regulacji nastawionej na gromadzenie zbyt dużych zapasów. To przesunięcie powodują często czynniki genetyczne.

Wilczy apetyt to często efekt działania hormonów. Wśród nich pierwsze skrzypce gra leptyna, sprzyjająca żarłoczności i otyłości. Chęć zaspokojenia głodu zależy też od insuliny czy związków pośredniczących w przekazywaniu impulsów nerwowych (serotoniny, noradrenaliny). Ilość i aktywność tych związków zależy od genów, więc także otyłość można choć w części przypisać czynnikom dziedzicznym.

Problemy z nadmiernym apetytem i otyłością są często wynikiem zakłóceń w funkcjonowaniu układu nerwowego. Ich przyczyną mogą być uszkodzenia struktur mózgu, które kontrolują potrzebę jedzenia. Taki obszar znaleziono na przykład w podwzgórzu.

Jednak znacznie częściej żarłoczność i nadwaga występują u ludzi bez wykrywalnych zmian w układzie nerwowym. W takich sytuacjach przyczyną wilczego apetytu są zapewne zmiany funkcji ośrodkowego mechanizmu kontroli łaknienia. Żarłoczność bywa często jednym z elementów złożonych zespołów nerwicowych. Przyczyną nadmiernego apetytu mogą być również zaburzenia w funkcjonowaniu części mechanizmu kontroli łaknienia, znajdującej się w samym przewodzie pokarmowym. Polegają one na wysyłaniu mylnych sygnałów o zapotrzebowaniu na jedzenie. Normalnie rozciąganiu ścian żołądka pod wpływem jedzenia towarzyszy wydzielanie enkefalin. Te substancje, podobne do morfiny, działają na zakończenia nerwów czuciowych w żołądku i dwunastnicy. Sygnały stamtąd są przewodzone przez nerwy błędne do ośrodka sytości w mózgu i powodują zahamowanie przyjmowania pokarmu. Jednak w przypadku świadomego przejadania się i długotrwałego wydzielania enkefalin komórki nerwowe "przyzwyczajają się" i przestają reagować na tę substancję. Wtedy sygnał o zaspokojeniu potrzeb nie zostaje wysłany. Mózg "nie wie", że najwyższa pora wstać od stołu.

Talerz pełen stresu

BMI = masa ciala (kg) / wzrost2 (m2)
Idealne BMI nie przekracza 25. Wydaje się, że istnieje związek pomiędzy BMI powyżej tego poziomu a zwiększonym ryzykiem choroby

Wpływ emocji na łaknienie może potwierdzić chyba każdy. W stresie nie możemy przełknąć ani kęsa lub przeciwnie - nasz żołądek zmienia się w worek bez dna. Często otyłość u dorosłych ma korzenie w dzieciństwie, gdy niepowodzenia wynagradza się maluchom słodyczami.

Zdarza się też, że przyczyny żarłoczności mają tło nerwicowe. Nie opisano wprawdzie typu osobowości człowieka skłonnego do przesadnego objadania się, ale wykazano, że zwiększona "dostawa" energii bywa mechanizmem obronnym przed lękiem lub przygnębieniem. Badania przeprowadzone w Stanach Zjedno-czonych dowiodły, że po niedawnych atakach terrorystycznych Amerykanie zaczęli więcej jeść.

Oprócz czynników psychologicznych duże znaczenie mają też czynniki ekonomiczne, kulturowe (preferowany smak potraw, zależny od zawartości tłuszczu czy soli) i obyczaje towarzyskie. Często ulegamy presji gościnnej pani domu, próbując każdej potrawy i prosząc o dokładkę. Na straconej pozycji są szczególnie dzieci, przekarmiane wbrew woli. Której babci nie uszczęśliwi widok pulchnego wnuczka?

Obżarstwo od święta

Chorobliwe przejadanie się i gigantyczna otyłość dotyczą na szczęście nielicznych. Za to niemal każdy raz na jakiś czas lubi oddawać się przyjemnościom krótkotrwałego obżarstwa. Sprzyja temu okres świąt, więc zanim zaczniemy "jeść, pić i popuszczać pasa", warto poznać możliwe konsekwencje. Po rozkoszach podniebienia czekają na nas zgaga, wzdęcia, biegunki, a czasem nawet zatrucia pokarmowe.

Spójrzmy na drogę, jaką odbywa jedzenie w przewodzie pokarmowym, który można porównać do rurociągu o elastycznych ścianach wysłanych różnego rodzaju gąbką. Prawidłowy przepływ (pasaż pokarmu) uzależniony jest od regularnych fal skurczu mięśni ścian przełyku i jelit, przesuwających treść pokarmową. W tym samym czasie rozdrobniony pokarm jest nasączany sokami trawiennymi wydzielanymi przez "gąbkę", a w dalszych odcinkach stopniowo przez nią wchłaniany.

Myśl o posiłku i wąchanie aromatów mobilizują organizm do stanu gotowości przyjęcia posiłku. Wzrasta dwukrotnie ilość wydzielanej śliny (w ciągu doby wytwarzamy od jednego do dwóch litrów tego płynu). Gdy rozpoczynamy jedzenie, szczęki pracują z siłą nacisku od 40 kG w okolicy siekaczy do 150 kG w okolicy zębów trzonowych. Rozpoczyna się wydzielanie trzustkowych i żołądkowych soków trawiennych. Po pierwszym zmiażdżeniu potraw i wymieszaniu ze śliną połykamy pokarm, przesuwając go w okolicę wpustu żołądka - pokarm płynny w ciągu jednej sekundy, a kęsy pokarmu stałego w ciągu pięciu sekund. Siła grawitacji pomaga w przesuwaniu pokarmu, chociaż w badaniach stwierdzono, że u zdrowego człowieka "stojącego na głowie" fale skurczowe (perystaltyczne) przełyku skutecznie przesuwają płyn do żołądka (najszerszego fragmentu przewodu pokarmowego). Tam pokarm jest mieszany z sokiem żołądkowym, zawierającym m.in. kwas solny i enzymy trawienne.

Przełyk przed żrącym działaniem "kwasu" zabezpiecza stale spływająca zasadowa ślina, a światło przełyku zaciskane jest po połknięciu każdego kęsa. Tłuste pokarmy obniżają jednak napięcie tego zwieracza. Drażniący płyn może się wówczas wydostawać z żołądka, co kończy się pieczeniem w przełyku i goryczą w ustach, czyli zgagą.

Żołądek bez dna

Pojemność żołądka u dorosłego człowieka wynosi około półtora litra, może jednak zwiększyć się do sześciu litrów. Ta zmiana jest możliwa dzięki zwiotczeniu górnej części żołądka. Aby pokarm przeszedł dalej do dwunastnicy (pierwszy odcinek jelita), musi ulec rozdrobnieniu i dokładnemu zmieszaniu z sokami żołądkowymi. Do tego czasu rytmiczne skurcze żołądka mieszają miazgę pokarmową. Właśnie wtedy możemy odczuwać sytość. Kofeina, teina i alkohol w małych porcjach zwiększają wydzielanie soku żołądkowego, ułatwiając trawienie. Jednak te same związki powodują obniżenie napięcia zwieracza przełyku. W pewnych sytuacjach zamiast złagodzenia uczucia przepełnienia spowodujemy pojawienie się zgagi.

Jedząc, zawsze połykamy powietrze. Jednak gdy posiłek pochłaniamy nerwowo i w pośpiechu albo popijamy go napojami gazowanymi, w żołądku gromadzi się go znacznie więcej niż zazwyczaj. W chwili rozluźnienia zwieracza przełyku powietrze wydobywa się na zewnątrz. Takie "odbijanie się" przy znacznym rozdęciu żołądka może przynieść ulgę.

Pokarmy białkowe "przechodzą" przez żołądek szybciej niż tłuszcze i cukry. Zdrowy organizm trawi i wchłania 95% zjadanych tłuszczów, zabiera mu to jednak więcej czasu. Trawienie cukrów zaczyna się w jamie ustnej, a już w jelicie cienkim są one na ogół całkowicie wchłonięte. Problemem może być trawienie laktozy cukru mlekowego. U ludzi zazwyczaj nie pijących mleka poziom enzymu trawiącego ten cukier jest obniżony. W przypadku zjedzenia obfitego mlecznego posiłku organizm nie strawi laktozy, a uczta zakończy się rewolucją wzdęć, kruczeń i krótkotrwałych biegunek spowodowanych fermentacją tego cukru w jelicie grubym.

Błonnik zwiększa objętość treści jelitowej i drażni ścianę przewodu pokarmowego, przyspieszając ruchy robaczkowe jelit i wypróżnienie. Jednak przejedzenie się pokarmami o dużej zawartości błonnika może z kolei powodować wzdęcia.

Kolacja z salmonellą

Właściwy skład diety, fizjologiczny rytm posiłków o odpowiednich objętościach zapewniają zminimalizowanie problemów związanych z niestrawnością. Dolegliwości nie należy jednak lekceważyć. Gdy bóle brzucha, luźne wypróżnienia trwają dłużej lub gdy towarzyszy im gorączka, trzeba wziąć pod uwagę możliwość zakażenia bakteryjnego lub zatrucia. Najczęstszą przyczyną tych zaburzeń są bakterie gronkowca i salmonelli, a także Campylobacter jejuni. Objawy zakażenia bakteriami ujawniają się w kilka, kilkanaście godzin od infekcji. Ten czas zależy od tempa wytwarzania toksyn przez bakterie. Zatrucie toksynami bakterii powoduje wymioty i biegunkę, które mają za zadanie wydalenie szkodliwych substancji. Jest to naturalna obrona organizmu przed zatruciem pokarmowym.

Na szczęście zatrucia nie uprzykrzają nam życia zbyt często. Zasiadając do stołu, pamiętajmy za to o ograniczonych możliwościach naszego układu pokarmowego. Szacunek dla żołądka to podstawowy warunek osiągnięcia satysfakcji podczas biesiad i kulinarnych rozkoszy.

Tłuste myszy i kawiarniane szczury

Część badań nad przejadaniem prowadzona jest na specjalnych szczepach myszy i szczurów. Tzw. szczury kawiarniane uwielbiają się objadać. Zwierzęta te pozbawione są prawdopodobnie czynnika chemicznego sygnalizującego stan sytości. Otrzymuje się je na drodze odpowiednich krzyżówek, co sugeruje istnienie genetycznej predyspozycji do żarłoczności, a przynajmniej niektórych jej rodzajów.

>MARIA ORZESZKO jest lekarzem w Klinice Gastroenterologii i Chorób Metabolicznych w Szpitalu Bródnowskim w Warszawie.