Twoja wyszukiwarka

ZBIGNIEW SZAFRAŃSKI
PROFESOR
Wiedza i Życie nr 12/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/2001

"Cudem z Faras" nazwała prasa w 1962 roku odkrycie profesora Kazimierza Michałowskiego w Sudanie.

Na ścianach wczesnochrześcijańskiej bazyliki polscy archeolodzy odsłonili ponad 120 pięknych, monumentalnych malowideł. Było to całkowite zaskoczenie, bo nikt się ich tutaj nie spodziewał. Wszystko zaczęło się od budowy tamy na Nilu pod Asuanem. Spiętrzone wody Jeziora Nasera miały zalać wiele antycznych budowli Nubii, historycznej krainy leżącej w północnym Sudanie i południowym Egipcie. UNESCO ogłosiło międzynarodową akcję ratowania zabytków nubijskich.

Na apel odpowiedziało wielu archeologów z całego świata, również polska misja archeologiczna. Pojawiła się ona w starożytnym Faras w 1961 roku, kierowana przez profesora Kazimierza Michałowskiego. Wykopaliska i akcja ratownicza doprowadziły do słynnego odkrycia katedry z malowidłami ściennymi. Zdjęto je ze ścian i zabezpieczono, część została przeniesiona do muzeum w Chartumie, druga część znalazła się w Muzeum Narodowym w Warszawie, w specjalnie na ten cel stworzonej Galerii Faras. Ten jedyny w swym rodzaju w Europie zbiór można oglądać do dziś.

Profesor - tak go nazywaliśmy - opowiadał, że zawsze widział siebie w roli naukowca, ale w takiej dziedzinie, która byłaby przydatna rodzącemu się po pierwszej wojnie światowej krajowi; i ten kraj dzięki swej pracy chciał rozsławić w świecie. Udało mu się to chyba jak żadnemu innemu uczonemu.

Ukończył Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie. Miał 25 lat, kiedy uzyskał tytuł doktora i od razu wyjechał na studia do Berlina, a potem do Heidelbergu i Münsteru. Po rocznych studiach w Niemczech pojechał do Kopenhagi, Londynu, Oksfordu, Paryża, Rzymu. Włochy były punktem startu do najważniejszego etapu tej podróży - wejściem w wielki świat nauki. Archeolog musi umieć czytać przeszłość z tego, co przechowała ziemia. Trzeba się tego nauczyć, zatem młody doktor wybrał Grecję jako miejsce zdobywania praktyki wykopaliskowej. Dzięki cechom swej osobowości i zawsze ważnej, szczególnie dla archeologa, odrobinie szczęścia został członkiem najbardziej prestiżowej instytucji archeologii klasycznej, słynnej Szkoły Francuskiej w Atenach (École Française d'Athnes), założonej jeszcze przez króla Ludwika Filipa w 1848 roku.

Pobyt w École trwał trzy lata. Był to okres poznawania technik i rodzajów prac wykopaliskowych, dokumentacji zabytków, nabywania umiejętności pracy w bardzo trudnych, często prymitywnych warunkach. W przerwie pobytu w École była habilitacja i w jej wyniku docentura na Uniwersytecie Lwowskim, a po powrocie z Aten, w 1930 roku, propozycja utworzenia Katedry Archeologii Klasycznej na uniwersytecie w Warszawie. W dwa lata później profesura i starania o to, aby utworzyć magisterium z archeologii klasycznej, które podkreślałoby odrębność tej dziedziny wiedzy. Początek lat trzydziestych to okres zasadniczych posunięć, w których Profesor demonstrował rozmach i szybkość działania, talenty organizacyjne i dyplomatyczne, umiejętności przewidywania i wielką troskę o przyszłość badań nad antykiem, w którym korzeniami tkwi kultura europejska. W pewnym momencie zdecydował się na krok z pozoru niewłaściwy rozpoczęcie wykopalisk archeologicznych nie na terenach klasycznej Grecji czy Rzymu, lecz w... Egipcie. Doskonale jednak wiedział, co robi - prace tam prowadzone gwarantowały bowiem w owym czasie możliwość przewiezienia części zabytków do polskich muzeów. Można je było eksponować na wystawach lub badać w pracowniach naukowych.

W Kairze zapadła decyzja o wspólnych francusko-polskich wykopaliskach, którymi kierować miał Profesor. Wybrano miasto Edfu w Górnym Egipcie. Tam rozpoczęła prace pierwsza w dziejach polska misja archeologiczna na Bliskim Wschodzie. Wyniki były imponujące. W pobliżu potężnej świątyni boga Horusa, jednej z najlepiej zachowanych budowli starożytnego Egiptu, odkopano nekropolę z czasów VI dynastii i pozostałości miasta z tzw. I Okresu Przejściowego (koniec trzeciego tysiąclecia p.n.e.) oraz z czasów panowania Ptolemeuszy i Rzymian (III wiek p.n.e. - IV wiek n.e.). Uniwersytet Warszawski otrzymał pokaźną liczbę zabytków, które stały się zaczątkiem kolekcji starożytnej Muzeum Narodowego w Warszawie - warto je obejrzeć. Tuż przed wojną, po ostatniej kampanii, do Warszawy dotarły 22 skrzynie z zabytkami. Co się z nimi stało? Ich los do dziś pozostaje nieznany.

Wojna. Obóz jeniecki i znowu wykłady, a nawet nauka hieroglifów, prowadzone dla współuwięzionych. Spotkałem niedawno emerytowanego profesora politechniki, niegdyś więźnia tego samego obozu. Starszy pan do dzisiaj przechowuje z nich notatki. Osobom tam zamkniętym wykłady pomagały przetrwać, zachować świat przeżyć intelektualnych, estetycznych, a często także uchronić wiarę w człowieka, w humanizm.

Z obozu Profesor wrócił do zburzonej Warszawy, na uniwersytet i do Muzeum Narodowego. Przerwa wojenna sprawiła, iż potrzeba było dziesięciu lat na odbudowę polskiej archeologii śródziemnomorskiej.

Rok 1956 przynosi wydarzenia, które mają znaczenie decydujące dla polskich badań przeszłości Bliskiego Wschodu. Nad Morzem Czarnym, w Mirmeki na Krymie, zaczynają się wspólne polsko-radzieckie wykopaliska. Utworzony zostaje Zakład Archeologii Śródziemnomorskiej Polskiej Akademii Nauk. W tymże roku Profesor otrzymuje propozycję prowadzenia badań archeologicznych również w Syrii i Sudanie.

Koniec lat pięćdziesiątych i początek sześćdziesiątych to pochód sukcesów. W roku 1957, po dwudziestu latach, Profesor wraca do Egiptu, do Tell Atrib (greckiego Athribis) - miasta leżącego u nasady Delty Nilu. W 1958 roku jest w Syrii, w słynnej Palmyrze, zagubionym w piaskach Pustyni Syryjskiej mieście, stolicy państwa królowej Zenobii. W 1960 roku znów wyjeżdża do Egiptu, najpierw rozpoczyna wykopaliska w Aleksandrii, gdzie Polacy odsłonili m.in. łaźnie i teatr rzymski z III-IV wieku n.e. W roku następnym jest w Deir el-Bahari, w Tebach Zachodnich - pracuje przy restauracji tarasowej świątyni królowej Hatszepsut. W pierwszym sezonie prac (1961-1962) Profesor dokonuje tam sensacyjnego odkrycia nieznanej świątyni faraona Tutmozisa III, następcy Hatszepsut. Zaraz potem przychodzi czas na Faras...

W czasie akcji nubijskiej dokonano także m.in. demontażu i przeniesienia na wyższy poziom monumentalnej, skalnej świątyni Ramzesa II w Abu Simbel. Profesor stał na czele międzynarodowej grupy ekspertów UNESCO, którzy te prace nadzorowali.

Sukcesy w Nubii sprawiły, że w 1964 roku Profesor rozpoczął wykopaliska w Sudanie, w Starej Dongoli, położonej między III i IV kataraktą nilową. Spod piasku pustyni polscy archeolodzy odkopali m.in. wszesnochrześcijańskie świątynie i klasztor z ponad stoma ściennymi malowidłami. W osiem lat później utworzył misję w Kadero, w pobliżu VI katarakty, gdzie odnalezione zostały zabytki z czwartego i trzeciego tysiąclecia p.n.e. Studia oraz wyniki prowadzonych prac sprawiły, iż Profesor stał się twórcą nowej dyscypliny badań naukowych - nubiologii.

Poza Egiptem, Syrią i Sudanem Profesor rozpoczął prace wykopaliskowe na Cyprze w Nea Paphos oraz w Iraku w Nimrud - biblijnym Kalhu. Wyrazem uznania środowiska międzynarodowego dla jego osiągnięć były przyznane tytuły doktora honoris causa uniwersytetów w Uppsali, Cambridge, Strasburgu. Profesor był członkiem wielu zagranicznych instytutów i organizacji naukowych. Otrzymał wiele odznaczeń, wśród nich francuską Legię Honorową.

Profesor pozostawił po sobie archeologiczną szkołę naukową w szerokim tego słowa znaczeniu. Patrzył bardzo daleko w przyszłość, miał dar przewidywania, trafnej oceny rzeczy dziejących się dzisiaj i tego, jak potoczą się za jakiś czas. Uczniowie przejęli dzieło swego Mistrza - i nie zawiedli, można ich znaleźć niemal w każdym zakątku świata. Dziś oni rozsławiają polską archeologię.

Deir el-Bahari

W Tebach Zachodnich w Górnym Egipcie, w dolinie Asasif, głęboko wcinającej się w płaskowyż Pustyni Libijskiej, znajdują się trzy faraońskie świątynie: Mentuhotepa II, Tutmozisa III i królowej Hatszepsut. Świątynię Tutmozisa odkrył w 1962 roku profesor Michałowski, nieco wcześniej rozpoczął się polski okres prac archeologicznych i rekonstrukcyjnych w świątyni Hatszepsut. Pracom polskich archeologów i konserwatorów w Deir el-Bahari patronują od 2000 roku Wiedza i Życie oraz Świat Nauki.

Stara Dongola

Profesor Kazimierz Michałowski, po zakończeniu w 1964 roku prac w Faras, rozpoczął wykopaliska w Sudanie, w Starej Dongoli, stolicy zapomnianego afrykańskiego królestwa, do którego w VI wieku dotarła z Bizancjum wiara chrześcijańska. Od tego czasu polscy archeolodzy odsłonili kościoły z okresu od VI do XIII wieku, reprezentacyjną budowlę królewską zamienioną w 1317 roku na meczet, domy mieszkalne, ogromne mury obronne oraz klasztor z przepięknymi malowidłami ściennymi. W styczniu przyszłego roku w Muzeum Narodowym w Chartumie na wystawie zatytułowanej "40 lat polskiej archeologii w Sudanie" pokażemy nasze osiągnięcia - zabytki z Faras, Starej Dongoli, Kadero oraz Sonijat, Hammur, Usli i Banganarti. Wystawa odwiedzi Asuan, zobaczą ją turyści w Kairze, następnie zostanie przewieziona do innych krajów arabskich. Czy zobaczymy ją w Polsce, nie wiadomo...

W drugiej połowie grudnia w Zamku Królewskim w Warszawie zostanie otwarta wystawa pt. "Królowa Hatszepsut i jej świątynia 3500 lat później". Jest ona jednym z elementów obchodów setnej rocznicy urodzin profesora Kazimierza Michałowskiego (1901-1981). Będzie można na niej obejrzeć fotogramy obrazujące ostatnie dokonania badawcze i rekonstrukcyjne polskich specjalistów w Egipcie, na terenie tej unikalnej, wpisanej przez UNESCO na listę światowego dziedzictwa kulturowego budowli.

Dr ZBIGNIEW E. SZAFRAŃSKI jest wicedyrektorem Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej im. Kazimierza Michałowskiego UW.