Twoja wyszukiwarka

MICHAŁ RÓŻYCZKA
GŁOWA DO GÓRY
Wiedza i Życie nr 12/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/2001

Niebo nad Polską w nocy z 1 na 2 grudnia o godz. 24:00 (te same gwiazdozbiory będą widoczne15 grudnia o 23:00, 30 grudniao 22:00 i 15 stycznia o 21:00).

Na mapce znajdują się gwiazdy jaśniejsze od 4,5 wielkości gwiazdowej (4,5m), schematycznie ukazana wstęga Drogi Mlecznej oraz najjaśniejsze mgławice, gromady gwiazdowe i galaktyki (umieszczone przy tych obiektach liczby bez oznaczeń literowych są numerami z katalogu NGC). Krzyżyk oznacza położenie Obiektu Miesiąca. Oznaczono ponadto znajdujące się na wieczornym niebie planety oraz kilka położeń Księżyca, który szybko przesuwa się na tle gwiazdozbiorów Zodiaku. Przystępując do obserwacji, trzeba obrócić mapkę w taki sposób, aby oznaczenie strony świata, ku której jesteśmy zwróceni, znalazło się na dole. Gwiazdy na dole mapki odpowiadają wówczas gwiazdom widocznym nad rzeczywistym horyzontem. W centrum mapki znajdują się gwiazdy świecące wprost nad naszymi głowami, czyli w zenicie. Zarówno Drogę Mleczną, jak i słabe gwiazdy widać jedynie przy dużej przejrzystości powietrza, z dala od świateł miejskich. Do zaobserwowania mgławic, gromad gwiazdowych i galaktyk potrzebna jest silna lornetka lub niewielki teleskop.

Gwiazdozbiory

Na północnym zachodzie zanurza się pod horyzont najpiękniejszy gwiazdozbiór letniego nieba - Łabędź. Jego najjaśniejsza gwiazda, Deneb, nigdy nie zachodzi i w środku najdłuższej nawet nocy śle nam optymistyczną wiadomość: lato powróci. Konstelacja Łabędzia ma być dowodem megalomanii Zeusa, który podobno umieścił ją na niebie po to, by upamiętnić podstępne zawładnięcie wdziękami Ledy. Mit o Ledzie bywa jednak opowiadany w taki sposób, że rola Zeusa staje się w nim zupełnie marginalna. Król Sparty, Tyndareos, i jego małżonka Leda byli parą dobraną, lecz mimo to nieszczęśliwą: nie mogli doczekać się potomstwa. Któregoś dnia na Olimpie uznano, że czas na interwencję. Sam Hermes złożył na kolanach Ledy łabędzie jajo, które królewska para umieściła w złotej, puchem wyściełanej puszce. Gdy w stosownym czasie jajo pękło, wyszła zeń czwórka przepięknych dzieci. Być może tak właśnie było. Ale bardziej prawdopodobna wydaje się tradycyjna wersja mitu, w której Zeus w ptasiej postaci podpływa do kąpiącej się Ledy. No bo skąd wziąłby się Łabędź?

Wędrówki planet

Merkury niemal przez cały miesiąc tonie w blasku Słońca. Dopiero tuż przed Nowym Rokiem oddala się od niego na tyle, że można się pokusić o próbę obserwacji. Ma wtedy jasność -0,8m i zachodzi godzinę po Słońcu.

Wenus (-3,9m) wschodzi w pierwszych dniach grudnia na godzinę przed Słońcem, ale szybko zbliża się do niego i niknie w jego poświacie, z której nie wynurza się do końca miesiąca.

Mars szybko przemierza gwiazdozbiór Wodnika, a jego jasność maleje od +0,5m do +0,8m. Przez cały miesiąc zachodzi około 21:30.

Jowisz (-2,7m) tkwi niemal nieruchomo w gwiazdozbiorze Bliźniąt. W pierwszych dniach grudnia wschodzi około 17:30, zaś w ostatnich - tuż po zachodzie Słońca.

Saturn nie opuszcza gwiazdozbioru Byka, przebywając przez cały grudzień w pobliżu Aldebarana. Wschodzi na dwie godziny przed Jowiszem, a jego jasność maleje od -0,4m do -0,2m. Trzeciego grudnia znajduje się w opozycji, tj. dokładnie po przeciwnej stronie Ziemi niż Słońce.

Neptun i Uran bawią w gwiazdozbiorze Koziorożca. Na początku grudnia zachodzą odpowiednio o 20:00 i 21:00; w końcu grudnia - o 18:00 i 19:30. Urana dojrzymy przez zwykłą lornetkę; Neptuna - przez lunetę lub niewielki teleskop.

Pluton przebywa w zbyt małej odległości od Słońca, by można go było ujrzeć nawet przez duży amatorski teleskop.

Śladem Księżyca

Pierwszego grudnia nad ranem tarcza naszego satelity nasuwa się na Saturna. Trzeciego grudnia ujrzymy ją w towarzystwie Jowisza. Dwudziestego grudnia Księżyc mija Marsa, zaś w ostatnich dniach grudnia ponownie defiluje na tle Saturna i Jowisza. 30 grudnia dochodzi do niewidocznego u nas, półcieniowego zaćmienia Księżyca.

O czym warto wiedzieć

Od 6 do 19 grudnia Ziemia przecina strumień drobnych ciał, które po wtargnięciu do atmosfery Ziemi są obserwowane jako meteory z roju Geminidów. Maksimum roju przypada na noc z 13 na 14 grudnia. Jeżeli szczęście dopisze, możemy wtedy ujrzeć nawet ponad 100 meteorów w ciągu godziny. Macierzystym obiektem Geminidów jest wyjątkowo planetoida Faeton, odkryta kilkanaście lat temu, a nie kometa. Radiant roju, czyli miejsce na niebie, z którego zdają się wylatywać meteory, leży w gwiazdozbiorze Bliźniąt. Pamiętajmy też, że 21 grudnia o 20:21 rozpoczyna się astronomiczna zima. Zainteresowanym podaję czas gwiazdowy Greenwich 1 grudnia o godz. 24:00 czasu uniwersalnego: 04h 43m 36s.

OBIEKT MIESIĄCA - Algol

Algol, znany także jako Persei (czyli druga co do jasności gwiazda w gwiazdozbiorze Perseusza), jest na tyle jasny, że łatwo odszukamy go na niebie za pomocą okrągłej mapki z poprzedniej strony. Jego nazwa pochodzi od arabskiego Al Ra's al Ghul (głowa demona). Starożytni Grecy widzieli w nim odciętą przez Perseusza głowę Meduzy, zaś Hebrajczycy - głowę szatana. Dla starożytnych i średniowiecznych astrologów był to najbardziej niebezpieczny obiekt na niebie, który zwiastował same nieszczęścia. Przyczyny tej fatalnej reputacji najprawdopodobniej tkwią w dziwnym zachowaniu się Algola, bez trudu zauważalnym nieuzbrojonym okiem.

Nasz Obiekt Miesiąca świeci niemal dokładnie w połowie odległości między gwiazdami g Andromedy (widoczna na końcu dolnego "ramienia" Andromedy) i e Perseusza (widoczna w miejscu, gdzie na naszej mapie najdłuższe "ramię" Perseusza przecina okrąg siatki współrzędnych). Ich jasności wynoszą odpowiednio 2,1m oraz 2,9m (co oznacza, że druga jest dwukrotnie słabsza od pierwszej). Jeśli wieczór 12 grudnia będzie pogodny, warto poświęcić go na prostą obserwację. Rozpocząwszy ją po 18:00, zauważymy, że Algol, który początkowo był tak jasny jak Andromedy, wyraźnie przygasa. Minimum jasności osiągnie o 23:00, świecąc wyraźnie słabiej od Perseusza, po czym jego jasność zacznie wracać do poziomu wyjściowego. Prowadząc dalsze obserwacje, stwierdzilibyśmy, że minima powtarzają się z dokładnością dobrego zegarka co 2d20h48m56s.

Powtarzalność (okresowość) zmian blasku Algola odkrył w XVII wieku angielski astronom John Goodricke. Na wyjaśnienie ich przyczyny przyszło jednak poczekać ponad 100 lat. Zawdzięczamy to Edwardowi Pickeringowi - amerykańskiemu astronomowi, który w końcu ubiegłego wieku wykazał, iż Algol nie jest gwiazdą pojedynczą, lecz układem podwójnym, którego składniki obiegają się po orbicie ustawionej w taki sposób, że w regularnych odstępach czasu jedna gwiazda przesłania ("zaćmiewa") drugą. Takie układy noszą w astronomii nazwę zaćmieniowych.

System Algola leży w odległości 93 lat świetlnych i w maksimum blasku świeci z mocą około 200 razy większą od słonecznej. Jego główny (jaśniejszy) składnik ma masę 3,9 M (mas Słońca), promień 2,9 R (promieni Słońca) i temperaturę 12 000 K. Składnik wtórny (ciemniejszy) jest znacznie mniej masywny (0,8 M) i chłodniejszy (4000 K), ale za to większy (3,5 R). Odległość między nimi wynosi 10,4 mln km, czyli prawie 15 R. Gdy zebrano te dane, wśród astronomów zapanowała konsternacja. Nikt nie wątpił, iż obie gwiazdy powstały jednocześnie z tego samego obłoku materii międzygwiazdowej. Wiedziano też, że w miarę wyczerpywania zapasów paliwa jądrowego gwiazdy podlegają charakterystycznym zmianom: rozdymają się, a ich temperatura powierzchniowa maleje. Teoria wymagała, by owe zmiany zachodziły szybciej u gwiazd o większej masie. Algol wydawał się jej oczywistym zaprzeczeniem! "Paradoks Algola" znalazł wytłumaczenie dopiero wtedy, gdy zorientowano się, że układ jest na tyle ciasny, iż gorętszy składnik "wysysa" materię z chłodniejszego. Gwiazdy ewoluowały w pełnej zgodzie z teorią, ale ich początkowe masy były zupełnie inne niż obecne! Składnik pierwotnie bardziej masywny rozdął się szybciej, a gdy jego powierzchniowe warstwy znalazły się dostatecznie blisko drugiej gwiazdy, rozpoczął się przepływ materii, który trwa do dzisiaj.

Obecnie wiadomo, że Algol jest gwiazdą co najmniej potrójną. Trzeci składnik ma masę 1,4 M i znajduje się w dużej odległości od ciasnego układu podwójnego.